Biopaliwowe EURO, czyli…
 Oceń wpis
   
nic się nie stało -Wytwórcy – nic się nie stało…
 
Nie jest możliwa ucieczka od Euro 2008, mimo usilnych starań telewizji publicznej.
Muszę się przyznać, że moje zainteresowanie piłką nożną rozpoczęło się meczem w Chorzowie, gdzie sfaulowany Włodzimierz Lubański doznał wieloletniej kontuzji, a zakończyło się na odejściu z kadry Bońka i Smolarka (seniora). Wobec tego nie jestem zbyt oblatany w tym temacie. Starając się poprawić moją wieloletnią ignorancję, kupiłem reklamowaną flagę za ok. 24 zł, co było tym łatwiejsze, że dodawano do niej 10 napojów z chmielu. Z wywieszeniem w widocznym miejscu było trochę problemu, ale, od czego jest się głową rodziny. Odpowiednio zaopatrzony i patriotycznie nastawiony podzielałem opinie, które zewsząd bombardowały moje zmysły. Pewnie, że wygramy z Niemcami, pewnie, że wyjdziemy z grupy, pewnie, że będziemy mistrzami Europy.
Jeszcze wtedy nie wiedziałem, dlaczego tak bardzo spodobali mi się dwaj przypadkowi kibice polskiej reprezentacji, którzy zagadnięci przez dziennikarza najpierw odśpiewali przed kamerą – Polskaaaa, biało - czerwoni – a później na pytanie: co będzie, jeśli przegramy? – odśpiewali z równą radością – Polacy nic się nie stało, nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało…
Jesteśmy po drugim meczu grupowym, po którym tabuny kibiców wracające z pobliskiego pubu wzbogacali pieśni kibica krótkimi okrzykami na temat brytyjskiego sędziego.
Ale przecież wiadomo, że dzisiaj wygramy z Chorwacją , Niemcy dostaną baty i wyjdziemy z grupy, bo przecież jesteśmy najlepsi, a przede wszystkim tak chcemy, a to już jest wystarczający powód …
Czego jak czego, ale nadziei, graniczącej z całkowitym brakiem poczucia realności w narodzie jest i było wiele.
 
Jak to się ma do bioetanolu? Zapewniam, że sytuacja jest bardzo podobna.
 
Po wcześniejszych, nieudanych próbach rozwoju biopaliw, wielokrotnym odśpiewaniu – nic się nie stało – przedsiębiorstwa, produkujące bioetanol, z większym lub mniejszym bólem wchodziły w nowy etap biopaliwowej rozgrywki.
Rok 2008 miał być całkowitym przełomem. Drugi rok funkcjonowania ustawy biopaliwowej miał przynieść zwycięstwo polskim wytwórcom i gorzelnikom w dotychczasowej, nierównej grze na biopaliwowym boisku. Ta nadzieja, będącą dla większości graczy wręcz pewnością, powodowała, że podobnie jak przemysł naftowy również producenci destylatu (surowca do produkcji bioetanolu) i wytwórcy, nie zrobili prawie niczego, aby przygotować odpowiednią formę. Słabnący krajowy rynek, nękany wzajemną, często niewłaściwą grą konkurencyjną, przypominał wypisz wymaluj obraz polskiej ligi piłkarskiej. Sporadyczne eksporty, niczym polskie obywatelstwo dla brazylijskiego piłkarza, potęgowały jedynie poczucie własnej siły a nie rzeczywistej siły drużyny.
Brak porozumienia między wytwórcami i producentami destylatów, którzy przepychali się w newralgicznych sytuacjach niczym nasz obrońca na polu karnym, powodowało, że było uzasadnienie, aby wyrzucić swoją frustrację na bezpośredniego winnego … PKN Orlen.
Bo przecież mieliśmy zwycięstwo już w kieszeni, a tymczasem blisko połowę bioetanolu dostarczać będą producenci zagraniczni, europejscy.
Akcja protestacyjna pod gmachem Zarządu PKN-u, z początku tego roku, pisma i petycje do Ministra Gospodarki, Premiera i wiele innych, nie dały oczekiwanego rezultatu. Nie anulowano przetargu na dostawy bioetanolu w pierwszym półroczu bieżącego roku, czego domagali się producenci. Argument, że Orlen nie chce kupować krajowego bioetanolu w niższej cenie był lekko nietrafiony. Gra odbywa się w określonym czasie i miejscu, jak w futbolu, a nie wtedy, kiedy my byśmy chcieli. Gra w piłkę nie trwa równo 90 minut, tylko do ostatniego gwizdka sędziego. Gra w przetarg i akcja ofertowa odbywała się w wyznaczonym czasie i miejscu, w warunkach rynkowych, warunkach, o których się wie lub nie, zna i kreuje a nie w takich jak by się chciało.
Nie dziwił śpiew - nic się nie stało, wytwórcy, nic się nie stało –, który słychać było tu i tam. Zwłaszcza, że działały zakupy spotowe, pozwalające w błogości i przeświadczeniu o własnej sile przełknąć fakt,. Przecież w kwietniu rozpocznie się przetarg na drugie półrocze, wtedy na pewno wygramy, bo … musimy wygrać, bo nam się należy. No to śpiewamy – nic się nie stało…
Trzeba przyznać, że polski wytwórca bioetanolu i producent destylatu jest dzięki obowiązującej ustawie na straconej pozycji. Zmuszony do produkcji biokomponentów z surowców rolniczych pochodzących w 75 % z UE, zawsze przegra z operatorem naftowym, który nie ma takiego obowiązku. Do gry stają po jednej stronie: polski wytwórca biokomponentów z europejskim wytwórcą, który nie ma tak chorej ligi i ma zupełnie inne możliwości niż „nasi”. Po drugiej stronie podmiot realizujący NCW, który już całkowicie gra na innym boisku i w inną piłkę. Proszę mi nie mówić, że dla każdego gracza – piłka jest okrągła i bramki są dwie -. Kto działa na tym rynku ten wie, że dla europejskich wytwórców piłka jest bardziej okrągła, a rozmiar bramek wcale nie jest taki sam, natomiast operatorzy naftowi dodatkowo zaczynają grę prowadząc 3:0 od pierwszej minuty.
Przetarg na dostawy bioetanolu w drugim półroczu do polskiego największego operatora naftowego już się odbył. Wyniku oficjalnego jeszcze nie ma. To nic, że termin przekładano niczym powtórkę rzutu wolnego, bo jeszcze nie wszyscy gracze otrzymali wymagane świadectwa ITWL. Nieoficjalny wynik ponownie zaskoczył polskich wytwórców, czy znowu będziemy śpiewać – nic się nie stało…
Jeżeli nie poprawimy fundamentów piłki nożnej w naszym kraju, począwszy od boisk podwórkowych aż po ekstraklasę, nic z tego nie będzie.
Jeżeli polski rynek biopaliw i biokomponentów będzie nadal męczył rak błędnych zapisów legislacyjnych, jeżeli nie poprawi się działanie przedsiębiorstw biopaliwowych, choroba będzie się rozwijała. Potrzebne są wspólne działania, koalicja, Koalicja Na Rzecz Bioetanolu.
 
Bo inaczej może już nie pomóc śpiew – nic się nie stało, wytwórcy, nic się nie stało……
Komentarze (3)
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
 Oceń wpis
   
Proszę abyś, Drogi Czytelniku, nie brał tego do siebie.
To nie jest Twoja wina, że nie chce mi się już gadać o biopaliwach.
Że cholera mnie bierze, jak widzę to całe polskie biopaliwowe podwórko.
Nie chce mi się gadać, kiedy widzę, jak kręcimy się tyle lat w kółko, szamotamy się ze sobą, chcąc wyważyć drzwi, które wcale nie są zamknięte.
Udajemy, że teraz już będzie lepiej, że teraz będzie inaczej, a i tak, wcześniej czy później, wszystko wchodzi na znane tory „polskiego imposybilizmu”.
Nie chce mi się gadać, kiedy słyszę argumenty walące poniżej pasa, na oślep, niczym Gołota, że to przez biopaliwa zapanował, niespodziewanie, głód na świecie.
Nie chce mi się gadać o biopaliwach, jak patrzę na cały ten biopaliwowy rynek, na producentów rolnych, wytwórców biokomponentów, jak oglądam ich metody działania  na rynku, wzajemnej konkurencji, aż po sposoby zarządzania przedsiębiorstwami.
 
 
W maju 2003 r. Dyrektywa UE tzw. „trzydziestka” była znaczącym krokiem, dotychczas bodaj najważniejszym, w promocji biopaliw w paliwach transportowych. W tym czasie w Polsce rozgrywała się przepychanka wokół projektu ustawy, której zatwierdzenie przez obie Izby Parlamentu pozwoliły nazwać ją jako ustawę biopaliwową z 2 października 2003 r.
To, co się później działo to histeria na zamówienie, pisałem o tym we wcześniejszych wpisach.
 
 
 
 Biopaliwa znalazły się również w Trybunale Konstytucyjnym. Jestem ostatnim, który odważyłby się komentować wyroki Trybunału, mam też nadzieję, że już nigdy nie będą u władzy ludzie, którzy, jeszcze niedawno, z taką lekkością to robili. Ale proszę, Drogi Czytelniku, powiedz mi, jakie nastąpiły zmiany, że już nikt nie uznaje stosowania biopaliw jako ograniczenia NARODOWEJ WOLNOŚCI ? Słowa, na które każdy na tej ziemi – „gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje”, bez względu na to czy za młodu palił trawkę czy łoił wódę, czy chodził w czerwonej chuście na zebraniach „zsypu”, czy wychowywał się na takim lub innym podwórku, reaguje z wrodzoną, nabytą z mlekiem matki, ułańską brawurą.
Jakie, w ostatnich paru latach, zmieniono zapisy w Konstytucji, które pozwoliły zamalować sprayem filary swobody obywateli, tak, aby wprowadzenie biopaliw nie powodowało NARODOWEGO POWSTANIA. Przecież z początkiem 2004 r zgodnie z badaniami ośrodków badawczych, aż 65 % obywateli było – zdecydowanie przeciw biopaliwom -, pozostałych 13 % - raczej przeciw – i tylko niecałe 4 % było – za -.
Przecież 21 kwietnia 2004 r. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego (Sygn. Akt K 33/03) brzmiał:
trzy zapisy w ustawie biopaliwowej – niekonstytucyjne:
1/ obowiązek dla producentów paliw stosowania biokomponentów
2/ wyłączenie dystrybutorów paliw ciekłych spod obowiązku specjalnego oznakowania określającego procentową zawartość biokomponentów
3/ kara pieniężna dla przedsiębiorców, którzy nie wprowadzili biokomponentów do obrotu w odpowiedniej ilości
 
Czy między 2004 a 2008 rokiem odbyło się jakieś referendum, w którym zrezygnowaliśmy z praw do wolności wyboru ? Bo czym innym jest konieczność realizacji NCW, jak nie obowiązkiem do stosowania biokomponentów w paliwach ciekłych ? Czy teraz na każdym dystrybutorze jest napisane, ile dodano procent bioetanolu lub bioestrów ? Czy czasami nie są przewidziane kary finansowe dla producentów paliw, tzw. Podmiotów Realizujących NCW, w przypadku braku realizacji odpowiedniego udziału biokomponentów w paliwach ?
Czemu więc nie grzmią armaty obrony praw obywatelskich? Czemu dzisiaj nie nawołuje się do chwytania za broń … „DlaBoga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą żołnierzu? Zaliś swej dawnej przypomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i w trwodze zostawiasz?”  
Czemu już nie ukazują się takie artykuły jak te poniżej, których same tytuły mówią wszystko:

GŁOS SZCZECIŃSKI, 17 czerwca 2004, Marek Rudnicki: Teraz ma być korzystniej,
GAZETA WYBORCZA nr 95, 22 kwietnia 2004, (DAMA): Biopaliwa do kosza,
GAZETA WYBORCZA nr 95, 22 kwietnia 2004, Andrzej Kublik: Biopaliwa się rozlały
DZIENNIK BAŁTYCKI, 27 kwietnia 2004, Mieczysław Teer: Nie pojedziemy na biopaliwach, GŁOS WIELKOPOLSKI, 22 kwietnia 2004, Paweł Kuroczycki: Bez biopaliw i bez kaca, GAZETA PRAWNA Nr 79, 22 kwietnia 2004, Agnieszka Wyszomirska: Niekonstytucyjny przymus, ŻYCIE WARSZAWY Nr 95, 22 kwietnia 2004, Marcin Hadaj: Bio ustawa wreszcie ląduje w koszu, DZIENNIK BAŁTYCKI, 22 kwietnia 2004, Bioustawa jest zła, SUPER EXPRESS, 22 kwietnia 2004, Paweł Domarecki, Grażyna Zawadka: Tankujemy, co chcemy, RZECZPOSPOLITA Nr 94, 21 kwietnia 2004, Trybunał Konstytucyjny. Biopaliwa, RZECZPOSPOLITA nr 95, 22 kwietnia 2004, Żaneta Semprich: Upadek biopaliw, GAZETA WYBORCZA nr 95, 22 kwietnia 2004, Dariusz Malinowski: Rzepak? Że co?, RZECZPOSPOLITA nr 95, 22 kwietnia 2004, Krzysztof Sobczak: Komentarz. Marny koniec biopaliw, RZECZPOSPOLITA nr 95, 22 kwietnia 2004 Jolanta Korner: Tankowanie bez roślinnej wkładki, ŻYCIE WARSZAWY nr96, 23 kwietnia 2004, Marcin Hadaj: Do szeregu wróć. Eksperci o biopaliwach: Trybunał miał rację. ŻYCIE, 22 kwietnia 2004 Michał Karpiński: Koniec bubla biopaliw. GAZETA PRAWNA nr 80, 23-25 kwietnia 2004 Tomasz Pietryga: Czwartego podejścia nie ma.
 
Najbardziej podoba mi się tytuł : Rzepak ? Że co? Brawo Panie Darku, gratulacje, pozdrawiam serdecznie.
 
Nie chce mi się o tym gadać, ale nie rozumiem, dlaczego tak bezboleśnie mogła wejść w życie nowa ustawa z 25 sierpnia 2006 r.? Dlaczego dano odpocząć armatom ? Przecież obserwując narodziny tej ustawy przy okazji różnych konferencji doznawałem déjà vu, z tą tylko różnicą, że teraz zamiast przedstawiciela Ministerstwa Rolnictwa referującego założenia, robił to przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki.
Może już jako członkowi UE nie wypadało tłumaczyć się „narodowym imposybilizmem”, a może dlatego, że tak naprawdę brakowało wielu rozporządzeń wokoło ustawowych, w tym oczywiście tego o wielkości i konieczności realizacji NCW. Politycy zajmowali się rolnikiem, który „teraz” będzie mógł sam wytwarzać biopaliwa na własne potrzeby. Do dzisiaj poza jedną spółdzielnią rolną nikt się nie zdecydował nie tyle produkować, co nawet zgłosić taki akces. Zajmowano się rozbudową sprawozdawczości, o czym też pisałem wcześniej. A i tak do dzisiaj nie ma danych za Q4 2007 r. na stronie internetowej URE.
I w takiej atmosferze minęła końcówka 2006 r. całkiem niezłego, jeśli chodzi o biopaliwa.   B-20 z Trzebini dostawało nagrody w tym „TERAZ POLSKA”. Biopaliwa zostały namaszczone na jeden z polskich sztandarowych produktów. To był drugi rok dobrego eksportu biokomponentów. Była kolejna szansa na zbudowanie silnej pozycji Polski na biopaliwowym rynku europejskim. I co ? I nic, nastał rok 2007 a w nim przepychanka wicepremiera od finansów z wicepremierem od rolnictwa. Zresztą przepychanek to było aż nadto. A na rynku biopaliwowym, totalna plaża. Główni operatorzy naftowi robili swoje, bo przecież NCW jeszcze nie obowiązuje, a zresztą rozporządzeń, jak choćby o kaloryczności paliw i biopaliw, nie ma, wiec jak się to wszystko policzy. Spoko. Polski imposybilizm zadziała na pewno. Importerzy paliw w drugiej połowie roku 2007 zaczęli się lekko rozglądać, ale też spoko, bo OLPP jeszcze śpi, więc gdzie będą dodawać biokomponenty. Nie da się. A zresztą zaczęto dokładniej czytać ustawę i nawet bez prawnika widać, że albo będziemy sprowadzać paliwa już z biokomponentami, albo … jakoś to będzie.
 
Trzeba przyznać, że strona rolna wcale nie pomagała. A wręcz przeciwnie. Żądni kolosalnych zysków, które spodziewali się, że przyjdą wraz z nową ustawą, windowali w IV kwartale 2006 r ceny do wielkości niespotykanych od wielu lat. Dopiero szara rzeczywistość roku 2007 sprowadziła te zapędy do poziomu. A ok. 130 mln litrów bioetanolu, które wlaliśmy do polskich benzyn to prawie tyle samo co … 10 lat temu. Z czego i tak blisko połowa wytworzona bez udziału polskich gorzelników.
Po niemrawych ruchach protestacyjnych  przełknięto tę żabę, - „aha, czyli nie wystarcza ustawa, musi jeszcze wejść to NCW” – tak, kochana strono producentów rolnych i biokomponentów. Nie wystarczy wyprodukować i powiedzieć, że ONI muszą teraz od nas kupić. No to czekamy na 2008 r, kiedy wejdzie „ten NCW”. Również ostatni kwartał 2007 roku to zwyżka cen destylatu do produkcji bioetanolu, ale to nic, bo „przecież teraz muszą kupić, przecież wchodzi ten NCW”. No i co? No i nic.
 
Rynek polski ze swoimi ograniczeniami legislacyjnymi okazał się co najmniej specyficznym w skali europejskiej. Z jednej strony - nakaz stosowania biokomponentów wytworzonych z surowców UE, z drugiej - polskie rafinerie najchętniej stosują arbitraż brazylijski przy ustalaniu warunków cenowych. Ok. 40 % zapotrzebowania polskich rafinerii w I półroczu br realizują zagraniczni dostawcy, którzy poradzili sobie z wymogami prawnymi i wyprzedzili polskich dostawców. Zapisy ustawy o biopaliwach, wbrew swoim założeniom, spowodowały zmniejszenie konkurencyjności polskich producentów biokomponentów na własnym rynku.
 
Ale powróćmy do doniesień prasowych.
Nie chce mi się o tym gadać, ale od dobrych kilku miesięcy obserwuje się kolejną histerię prasową, tym razem dotyczącą biopaliw w kontekście sprawcy głodu a przynajmniej drastycznej podwyżki cen żywności. Jak większość problemów dzisiejszego świata i ten stał się problemem globalnym, będącym w centrum zainteresowania wielu ośrodków, instytucji i tzw. ważnych osób. Teraz to dopiero grzmiały tytuły prasowe:
 
 
  
Ten ostatni fragment to dopiero majstersztyk autora, ciekawe jak długo myślał o tym, aby zdjęcie podpisać następująco: „ jednym z najważniejszych eksporterów ryżu do UE jest Pakistan”. Biedne osiołki, trochę się naciągną zanim dotrą z Pakistanu do granic UE
 
Tylko niecałe 2 % światowej produkcji rolnej przeznaczone jest na biopaliwa. W Polsce wskaźnik ten jest jeszcze mniejszy i wynosił w ostatnich latach od 0,4 % do 1,0 %. Temat jednak wymaga dłuższego omówienia w kolejnym wpisie, teraz przedstawię tylko kilka informacji z naszego podwórka. Zbiory zbóż w Polsce wahają się między 23 a trochę ponad 29 mln ton, to jest rozpiętość ok. 25 procentowa. Wystarczyła odpowiednia ilość chmurek na niebie i już mamy prawie 27 % więcej zbóż. Analiza tych i innych danych wymaga osobnego materiału.
 
Nie chce mi się o tym gadać, ale cena baryłki ropy osiągnęła już dzisiaj 135 dolarów. Koronnym argumentem hamowania biopaliw była i jest ich cena. Pamiętam, kiedy mówiono, że biopaliwa będą miały uzasadnienie ekonomiczne do stosowania dopiero wtedy, kiedy baryłka osiągnie cenę 70 dolarów. Później wymyślono tajemniczą liczbę 100 dolarów, jak okazało się, że 70 to za mało. A teraz? Może 150? Może 200? Na jakiś czas odsunie sprawę. Cena benzyny na stacjach może już wkrótce osiągnąć poziom 5,00 zł. Jasne, że lwia część to podatki, ale uwzględniając zwolnienia podatkowe, bioetanol stanowiący pięcioprocentową część, daje rafineriom paliwo za 0,5 -1,0 zł za litr. Jeszcze za mało?
 
Nie chce mi się o tym gadać, ale może warto dodać do i tak dużej liczby świąt i dni wolnych jeszcze jeden. Panie i Panowie Posłowie czas już chyba ustanowić polski „Dzień Świra”. Narodowy dzień świra dotyczyłby nie tylko biopaliw oczywiście, ale Drogi Czytelniku, musisz przyznać, że biopaliwa tego dnia, trzeba byłoby przystroić ozdobną kokardką.
 
… a w maju rzepak tak pięknie kwitnie na polach.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Komentarze (10)
Biopaliwa w ...1926 r.
 Oceń wpis
   
W przedświątecznym nastroju proponuję powrócić do historii motoryzacji i biopaliw. Warto wspominać nie tylko o Rudolfie Dieslu, ale również o udziale polskiej myśli technicznej w pierwszych latach rodzącego się przemysłu motoryzacyjnego. A jeśli o silnikach mowa to nieuchronnie pojawia się temat paliw, a tuż za nim oczywiście - biopaliw.
Dużo wcześniej przed silnikiem z zapłonem samoczynnym Diesla, powstał silnik o zapłonie iskrowym. W 1860 r. Lenoir Jean – Joseph Etienne (na zdjęciu) korzystając z dużo wcześniejszych pomysłów - zbudował pierwszy użyteczny silnik spalinowy, dwusuwowy, jednocylindrowy, pracujący na mieszance gazu świetlnego (takiego, jakiego używano w popularnych wówczas latarniach gazowych) i powietrza, o mocy 8,8 kW (12 KM)
Później, wzorując się na jego doświadczeniach, Nicolaus August Otto (1832–1891) wprowadził w 1876 pierwszy silnik czterosuwowy ze sprężoną mieszanką paliwową.
W Polsce pierwszym wytwórcą silników spalinowych ( według: Niewiarowski K., Tłokowe silniki spalinowe. WKiŁ, Warszawa 1983) był zakład Machczyńskiego produkującego je w Warszawie od 1885 roku. Pierwszy powstały na ziemiach polskich silnik o zapłonie samoczynnym wyprodukowano w 1913 lub w 1914 r. w Fabryce Armatur i Motorów URSUS w Warszawie. W 1922 r. Zakłady Mechaniczne URSUS S.A. rozpoczęły produkcję pierwszego polskiego ciągnika rolniczego z dwucylindrowym silnikiem naftowym o mocy 25 KM. Stały się one ważnym krajowym producentem silników spalinowych, zarówno trakcyjnych (m.in. od 1930 r. silniki o zapłonie samoczynnym na licencji Sauera), jak też lotniczych, stacjonarnych i rolniczych oraz pojazdów cywilnych i wojskowych różnych typów. Tam produkowano silnik M111 o mocy maksymalnej 20-22 KM do słynnego motocykla Sokół 1000.[Merkisz]
Osiągnięcia polskiego przemysłu motoryzacyjnego w okresie 20-lecia międzywojennego ciekawie opisuje również Aleksander SowaPierwsze polskie pojazdy samochodowe.
W takim klimacie rodzącego się przemysłu motoryzacyjnego, rozwijał się również temat biopaliw. Już na początku lat dwudziestych minionego wieku wykorzystywano spirytus, produkowany w ok. 1400 gorzelniach, do komponowania mieszanek alkoholowo-benzynowych. W latach trzydziestych zagospodarowywano w ten sposób ok. 50 % całej produkcji spirytusu. Dało to ilości sięgające ok. 20-23 mln litrów rocznie.
Poniżej przedstawiam skan najstarszego – jaki posiadam – artykułu nt. biopaliw: „Przemysł Chemiczny” z końca 1926 r.
Ciekawy jest oczywiście język i styl z lat dwudziestych, ale myślę, że na naszej „biopaliwowej karuzeli” należy się chwila zatrzymania. Może wtedy dojdziemy do jakiś konstruktywnych wniosków.
ŻYCZĄC PAŃSTWU Z OKAZJI ŚWIĄT – WSZYSTKIEGO CO DOBRE I MIŁE, SPOKOJU I RADOŚCI, no i oczywiście wiosny nie tylko na dworze- zapraszam do podróży w klimacie lat dwudziestych.
Biopaliwa 82 lata temu.
Komentarze (1)
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach cz. 2
 Oceń wpis
   
Ponad dwa miesiące funkcjonowania ankiety chyba już wystarczy. Nie da się ukryć, że nie jestem zbyt pracowitym blogowiczem. Gdybym powiedział, że niektórym autorom zazdroszczę sił i chęci do regularnych wpisów na swoich blogach, to pewnie bym skłamał. Jednak, kiedy ostatnio usłyszałem definicję określającą użytkowników internetu, nie mogłem się oprzeć.
Pokusa powrotu na łamy blogu i dołączenie w ten sposób do grona internatów, którzy jak wiadomo mają bardzo interesujące i jasno sprecyzowane upodobania, była tak silna, że nie mogłem się oprzeć.
 
Wynik ankiety jest dość interesujący, 64 na 95 „kliknięć myszką” (jedno kliknięcie jest moje – nie mogłem sobie odmówić pełnego przeżycia doznań, jakie towarzyszyć mogą głosowaniu w internecie) popiera projekt biopaliw. To bardzo dużo, tym bardziej, że kliknięcia dokonywano – jak wiemy - w przerwach między łykiem piwa a wgraniem filmiku – wiadomo jakiego. W ogóle wszystko jest wiadome, bo przecież „oczywista oczywistość jest oczywista.”
 
Nie spodziewałem się, że moja propozycja opisania ostatnich chwil Rudolfa Diesla, wywoła taką lawinę komentarzy.
„Gloryfikacja biopaliw” jak ocenił wpis Pan „_Agit_” nie jest głównym powodem mojej aktywności na tym polu. Zgadzam się z Panem, co do wad stosowania paliw z surowców roślinnych, zaproponował Pan również inne źródła napędzania silników lecz po myślniku kilkoma słowami podciął Pan im nóżki.
Pani „Gema” poruszyła bardzo ważny problem obecności wody, a właściwie jej brak powodujący jałowość gleb. Muszę przyznać, że chętnie poznałbym więcej danych w tej sprawie, proszę o kontakt mailowy. Po drugiej stronie „tego kija” słychać głosy o możliwych szkodach, jakie może wywołać postępujące ocieplenie klimatu powodujące podniesienie poziomu wód oceanów.
O problemie biopaliwa na tle „ludzi z Afryki”, jak pisze Pan „h” i „zabójczości” dla klimatu nie mówiąc o tym, „że jakiś kretyn (i nie jeden) postanowił dopłacać do biopaliw” jest językiem, który kieruje dyskusję na tory, po których nie chciałbym jechać, a takie przepychanki słowne prowadzili w swoich komentarzach Panowie: „h” „Zbyś” i ‘fafelisko”. W taki sposób można się przerzucać w nieskończoność, też kiedyś próbowałem dyskutować na takie argumenty, opisuję to w moim wpisie z lutego 2007 r– Korespondencja z Panem Andrzejem Szczęśniakiem „Media bardziej realistycznie o biopaliwach”. Biopaliwa, podobnie jak całość zjawiska nazwanego jako Odnawialne Źródła Energii jest moim zdaniem pewnego rodzaju filozofią widzenia rzeczywistości, o której można i powinno się rozmawiać i dyskutować. Często jednak taka forma wymiany poglądów staje się podobną do dylematu przedstawionego przez kabaret TEY.
Czy kiedy jedno koło jest zepsute - to CAŁY traktor jest zepsuty ?
Czy lepiej powiedzieć - że ma AŻ trzy koła dobre ?
 
Jestem zwolennikiem Koalicji na Rzecz Biopaliw i Energii Odnawialnej, koalicji a nie koabitacji i to jeszcze jak u nas bywa : „trudnej koabitacji”.
Komentarze (2)
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach.
 Oceń wpis
   
Wprowadziłem ANKIETĘ. Pytanie, jak to z pytaniami bywa, głupie lub nie. Najważniejsza w każdym przypadku jest odpowiedź. Wobec tego zapraszam do wyrażenia swojego zdania.
Tymczasem proponuję kilka ciekawostek, które może, jak to dzieje się w dzisiejszym medialnym świecie, pomogą osiągnąć dobry wynik.
A jaki on ma być, nie świat tylko wynik?
„Oczywista oczywistość” jak wiadomo jest jedna, parafrazując:
- My stoimy tutaj, gdzie produkuje się biopaliwa, a oni …….
 
Nie, nie mogę dokończyć… po prostu się nie da.
Mam szczerą nadzieję, że to  już nigdy „se nevrati”.
 
Zajmijmy się kilkoma biopaliwowymi ciekawostkami:
 
- Prekursorem biopaliw a jednocześnie ojcem silnika wysokoprężnego jest Rudolf Diesel, niemiecki konstruktor, który urodził się w Paryżu, 18 marca 1858 r. Za dwa miesiące można obchodzić 150 rocznicę urodzin, gdyby komuś się chciało oczywiście.
Nie jest możliwe zliczyć ile pojazdów i maszyn napędzanych jest silnikiem, którego pradziadka pokazał Rudolf Diesel w 1890 r. podczas słynnej Wystawy Światowej w Paryżu.
To ta sama wystawa, z okazji której, zbudowano Wieżę Eiffla. Będącą przykładem możliwości technicznych oraz symbolem potęgi gospodarczej i naukowo-technicznej Francji w tym okresie. Notabene wieża miała zostać rozebrana po wystawie, wstrzymano decyzję rozbiórki na jakiś czas, ponieważ nie chciano likwidować stacji meteorologicznej, którą zorganizowano na szczycie konstrukcji.
Pokazany wówczas silnik Rudolfa Diesla napędzany był olejem arachidowym z orzeszków ziemnych. Diesel w swoich planach, jako pierwszy, chciał wykorzystywać również inne surowce rolne do produkcji paliw w zastępstwie ropy naftowej. Opatentował swój silnik i pierwsze praktyczne zastosowania rozpoczęto w maszynowniach rzecznych statków motorowych w 1903 r.
Zainteresowanie paliwem roślinnym wyrażały także inne kraje europejskie, po entuzjastycznym przyjęciu wynalazku we Francji również Anglia, Belgia i Włochy zainteresowały się paliwem roślinnym. Rozpoczęto szereg prac naukowych, z których wymienić można osiągnięcia niemieckich naukowców, A. Schmidta i K. Gauppa z Politechniki Wrocławskiej.
Czy też bardziej medialnym przykładem niech będą publikacje G. Chavanna z uniwersytetu w Brukseli, dokumentujące badania w Kongo, ówczesnej belgijskiej kolonii, stosowania estrów etylowych (!) oleju palmowego. [Bocheński, 2003]
Na początku minionego wieku ludzkość borykała się z trudnościami wynikającymi z transportu konnego, mieszkańcy ówczesnych metropolii skarżyli się na smród końskiego łajna i moczu. Jednak głównym powodem kłopotów był pył unoszący bakterie wywołujące choroby dróg oddechowych. W roku 1900 Nowy Jork, będący wówczas drugim pod względem ilości mieszkańców miastem świata ok. 4,2 mln ludności, pokrywało blisko 2000 ton końskiego łajna. Aż trudno uwierzyć, ale w takiej atmosferze (dosłownie i w przenośni) wprowadzenie silnika spalinowego uznano jako działanie ekologiczne. Dodatkowo stwierdzono w ciągu kolejnych dwóch dziesięcioleci, że stosowanie pojazdów silnikowych znacznie zmniejszyło ilość zachorowań na gruźlicę. [Podkówka, 2004]
Ale wróćmy do głównego bohatera. Spróbujmy też nadać trochę medialności dalszej opowieści.
           
           Był wczesny wieczór 28 września 1913 roku. Rudolf Diesel siedział odprężony przy stoliku w kawiarni na promie SS „Dresden”, płynącego ostatnim tego dnia rejsem kanałem La Manche w stronę Anglii. Przez okno oglądał leniwie kołyszącą się taflę wód kanału. Następnego dnia miał ważne spotkanie w Londynie. Wiedział jednak, że to on trzyma wszystkie asy w ręku, miał patent na silnik, który dokona rewolucji technicznej. Mógł teraz pozwolić sobie na delektowanie się dobrym cygarem i szklaneczką whisky.
           Kiedy doniesiono mu kolejną porcję napoju, Rudolf spytał młodego kelnera ubranego w nieskazitelnie biały uniform czy mają orzeszki ziemne. Młody człowiek z przewieszoną chustka na przedramieniu mimo zdziwienia takim pytaniem, orzeszki do whisky?, potwierdził z wyuczoną uprzejmością, deklarując natychmiastowe zrealizowanie życzenia. Nie, dziękuję odparł Rudolf, - wie pan, że wkrótce olejem z takich orzeszków napędzane będą silniki na przykład takiego promu jak ten. Młody człowiek delikatnie poruszył głową w geście aprobaty, był przyzwyczajony do tego rodzaju sytuacji, kiedy musiał wysłuchiwać różnych bzdur wygadywanych przez klientów. Zanim dostał się do pracy na pokładzie spędził miesiąc jako pomocnik mechanika w maszynowni, wiedział aż nadto, co wprawia w ruch turbiny takiego kolosa jak Dresden.
           Kiedy kolejny raz rzucił okiem w stronę stolika przy którym siedział ten dziwak, jak pomyślał o Dieslu, nikogo już tam nie było. Odruchowo spojrzał w stronę drzwi wyjściowych, zdawało mu się, że rozpoznał sylwetkę dziwnego klienta, lekko przygarbioną. Wydawało mu się też, że szedł w towarzystwie dwóch mężczyzn, dużo większych od niego, wyprostowanych o wojskowych ruchach. Nie, niemożliwe, przecież zauważyłby tych dwóch wcześniej jak przysiadają się do stolika, rozmawiają.
           Prom SS „Dresden” dopłynął do celu, gwar wysiadających ludzi powoli przygasał. Jednak Rudolf Diesel nie wysiadł w angielskim porcie. Nikt nie widział go od wyjścia z kawiarni. Wstępne poszukiwania nie dały pozytywnego rezultatu. Dopiero nad ranem Królewska Straż Graniczna zaalarmowana przez rybaków wypływających świtem na połów, wyłowiła ciało mężczyzny w wieku ok. pięćdziesięciu lat bez znaków szczególnych.
           Inspektor Tom Curry, po kilkumiesięcznym śledztwie musiał umieścić chudą teczkę z napisem – Rudolf Diesel, na dolnej półce swojej, zamykanej na podwójny zamek, szafy.
Nie lubił tak kończyć sprawy. Dolna półka oznaczała śledztwa nierozwiązane. Co się wtedy naprawdę stało, 28 września 1913 roku?- pomyślał niewiadomo który już raz w ostatnich tygodniach. Powoli zbliżył ogień z palącej się zapałki do twardej powierzchni ubitego tytoniu w swojej fajce. Czy ktoś taki jak Diesel mógł popełnić samobójstwo, u szczytu sławy? Wypadek? Ale jak, przecież morze tego wieczoru było wyjątkowo spokojne, niemożliwe. Morderstwo? Przecież sprawdził wszystkich, którzy znajdowali się na pokładzie Nikt nie wydawał się podejrzany. Każdy miał alibi. Żadnego powiązania, motywu. A tych dwóch mężczyzn, którzy podobno wyszli razem z nim.? Nie, to ślepa uliczka, nie było tego dnia nikogo takiego wśród pasażerów i załogi SS „Dresden” .   
 
 
Do dzisiaj nikt nie rozwiązał tej zagadki.
 
W kolejnym wpisie wystąpi Julia Roberts, Mogran Freeman, Daryl Hannah i inni.
Komentarze (16)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
Ankieta
Państwa zdanie na temat biopaliw
Obojętne - paliwo jak paliwo
Popieram - słuszna sprawa
Przeciw - zawracanie Wisły kijem
Nie mam zdania - za mało wiem o tym
O mnie
Sławomir Grining
Witam Państwa,
Najnowsze komentarze
2015-03-08 11:39
http://bluesol.pl:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach cz. 2
Wielka sprawa, biopaliwa. tu wszystko zależy od tego ile energii wykorzystujemy przy produkcji[...]
2015-01-14 12:31
http://bluesol.pl:
Holendrzy odlecieli … na biopaliwach.
Bardzo ciekawe, choć na razie nic nie słychać o użyciu biopaliw dla samolotów. KLM to nie male[...]
2014-12-21 15:29
http://bluesol.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
Kwestia kluczowa jest to, czy zdołamy wyprzedzić w naszych odkryciach pro-ekologicznych[...]
2014-06-26 14:54
http://hotservice.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
niesamowite jest to, że dziś też mamy mecz Niemców, tylko tym razem z USA. A czas weryfikuje[...]
2014-01-06 19:25
najlepszeprezenty.com.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
pozdrowienia :)
2013-12-23 12:58
rtvagd.net:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
:)
2013-12-22 00:34
sw-elzbieta.com:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach.
pozdrowienia :)
2013-11-26 16:34
annakalina:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
Biopaliwa jak dla mnie są zbyt nowoczesna dla takiego państwa jak Polska.
2013-10-30 15:11
http://ekotaniej.pl:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
to prawda jeden z lepszych blogów w swojej kategorii
2013-10-18 13:22
group:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
super blog
Archiwum
Rok 2012
Rok 2008
Rok 2007