Po sylwestrowej nocy
 Oceń wpis
   
Pierwszą dobę 2008 roku mamy prawie zaliczoną. Z mniejszym lub większym bólem. Dobrze, że nowy rok oferuje o jedną dobę więcej, może da się cokolwiek jakoś nadrobić.
Czas na podsumowanie strat. Strat?. Tak strat, to najłatwiej nam przychodzi. Nie mam na myśli strat najnowszych w rodzaju pobitego szkła czy też poplamionej koszuli.
Próbowaliście Państwo pytać dawno niewidzianego znajomego, co u niego?
A może rozmawialiście z tzw. kolegą z branży? Może z biura?.
Sama tragedia, jest albo źle, albo będzie jeszcze gorzej. W najlepszym wypadku będzie dobrze, ale – „my już tego nie doczekamy”. Nie mówiąc już o informacjach w TV.
A przecież gospodarka ma się (jeszcze) dobrze, wszystkie wskaźniki rosną, a na dodatek dni wolnych od pracy w tym roku będzie więcej niż w 2007. Więc, o co chodzi. Kolejny cud.
Czy na podwórku biopaliwowym czeka nas podobny cud ?
         Na razie minęło pierwszych dwanaście miesięcy funkcjonowania Ustawy z dnia 25 października 2006 r. o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Pamiętają Państwo, z jakim rozmachem Prezydent RP podpisywał tę ustawę, w przypadkowym gospodarstwie rolnym.
Teraz to dopiero miały być prawidłowo wprowadzone biopaliwa. Niestety, chyba nie było to zbyt przekonywujące dla rolników, bo nie odnotowano tzw. produkcji biopaliw na własne potrzeby. Mimo że ten aspekt, nie wiedzieć czemu, zajmował blisko połowę zapisów wspomnianej ustawy. Do tej pory tylko jeden rolnik, a dokładniej spółdzielnia rolnicza, zgłosiła akces produkcji biopaliw jako napędu swoich maszyn rolniczych. 
         Większy rynek paliwowy, ten od rafinerii i koncernów, nie zareagował na zapisy ustawy ze specjalnym zainteresowaniem. Główni polscy operatorzy naftowi praktycznie nie zmienili swojego cyklu produkcyjnego w 2007 r. Potencjalni producenci biopaliw zostali skutecznie zniechęceni nową, dużo mniejszą, stawką zwolnienia w podatku akcyzowym dla biopaliw. Dwuletnia obecność ON-Bio10, tzw. B20, czyli 20 % dodatek estrów wyższych kwasów tłuszczowych do oleju napędowego, skończyła się z powodów ekonomicznych. W ten sposób z kilkudziesięciu stacji benzynowych zniknął dobrze zapowiadający się produkt, nagrodzony znakiem Teraz Polska.        
         Wydaje się, że cudu biopaliwowego nie było, ale może teraz?. Przecież od stycznia 2008 wszedł w życie, długo oczekiwany przez producentów biokomponentów, zapis o realizacji tzw. Narodowego Celu Wskaźnikowego.  
         Nie chcę być Smerfem Marudą, ale moim zdaniem nie wprowadzi to żadnych zmian na stacjach benzynowych. Nie pojawią się masowo inne, dodatkowe, dystrybutory paliw. Klient nie będzie miał możliwości „spróbowania” paliwa BIO, przynajmniej przez pierwsze sześć miesięcy tego roku. Inna rzecz, że nikt nie namawia klienta, aby się odważył. W pamięci mam badania OBOP z lat 2003-2004, według których ponad 65 % kierowców nie chce stosować biopaliw w swoich samochodach.   
         Podmioty zobowiązane do realizacji NCW, wynoszącego 3,45 % liczonego energetycznie, będą wprowadzać biokomponenty do paliw ciekłych w sposób dla siebie bezpieczny tj. w benzynach do 5,0 % (v/v) bioetanolu, tzw. E5 i podobnie estrów w ON, tzw. B5. Taki dodatek jest zgodny z obowiązującymi normami jakościowymi (EN590 czy EN 14 214) i nie wymaga stosowania dodatkowych oznaczeń. Ewentualny niedobór realizowany będzie estrami stanowiącymi samoistne paliwo, B-100, ale to wyłącznie w tzw. flotach, a nie w wolnej sprzedaży. Wobec tego przedsiębiorcy, właściciele stacji benzynowych, którzy nie są producentami w rozumieniu wspomnianej ustawy biopaliwowej, nie muszą obawiać się natychmiastowych, drastycznych zmian związanych z NCW.
         Sytuacja może ulegać powolnej zmianie dopiero po połowie roku, kiedy to po wstępnych bilansach podmioty zobowiązane do realizacji NCW odnotują ewentualny niedomiar ilości biokomponentów w ogólnej ilości paliw. Dodatkowo, argumentem dla zwiększenia dodatku biokomponentów będzie bezpieczeństwo dozowania związane z okresem letnim oraz zwyżka zużycia paliw. Do tego czasu największe przedsiębiorstwo dystrybucyjne, Operator Logistyczny Paliw Płynnych, mam nadzieję, zakończy proces przygotowawczy magazynowania i dozowania biokomponentów i biopaliw. To ogromny problem, który obawiam się, nie jest we właściwy sposób widziany. I to nie tylko przez Ministrów z Polskiego Stronnictwa Ludowego w rządzie, ale również przez osoby decyzyjne w firmach naftowych, handlowych, importowych.
Na ten temat powinna, i to jak najszybciej, zacząć się dyskusja i próba dojścia do konsensusu między OLPP a Min. Finansów i Min. Gospodarki. Inaczej nie pozostanie nic poza przyznaniem, że znowu się nie dało, wszyscy chcieli dobrze – a wyszło jak zawsze.
Ostatnia korespondencja między Polską Organizacją Przemysłu i Handlu Naftowego a wspomnianymi ministerstwami jest słuszna, ale zdecydowanie spóźniona.    
A w perspektywie czeka zwiększenie NCW w 2009 r do poziomu 4,60 % wartości energetycznej paliw i 5,75 % w kolejnym roku.
         Poprawa sytuacji polskich biopaliw może przyjść z Brukseli. Komisja Europejska notyfikuje wkrótce (mam nadzieję) ważne dwie ustawy, które nie zostały od kilku miesięcy przesłane przez były rząd- podobno jeszcze ich nie wysłano. Chodzi o ustawę o zmianie ustawy o podatku akcyzowym a także zmianę ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Oba te dokumenty wynikają z przyjętego przez Rząd RP Programu Promocji Biopaliw na lata 2008-2014. Unia Europejska przygotowuje też nową dyrektywę, której zapisy umożliwiać będą dodatek do 10 % bioetanolu (dzisiaj max jest 5%) w benzynach i taki sam bioestrów w ON. Wszystko po to, aby móc zrealizować zamierzone cele udziału Odnawialnych Źródeł Energii.
         Wtedy pojawiać się mogą oferty dla stacji benzynowych wprowadzenia biopaliw. Dla silników z zapłonem samoczynnym, których jakość definiuje wydane wcześniej Rozporządzenie Ministra Gospodarki: B100, B20. Dla silników z zapłonem iskrowym: głównie E85 i E95, dla których nie ma jeszcze opracowanych norm jakościowych. Proces ten będzie długoterminowy i wymagający wspólnej akcji promocyjnej, prowadzonej przez producentów biokomponentów i producentów paliw. Dzisiaj wydaje się, że taki scenariusz jest bardzo odległy.
         Cud biopaliwowy nastąpi? Nie wiem.
W każdym razie dużo szczęścia w Nowym Roku , jak będzie szczęście, to może nie będzie tyle rozmów o stratach.            
 
Komentarze (0)
Kim chciałbyś zostać, gdy dorośniesz ? część 1
 Oceń wpis
   

Powróćmy jeszcze do przedszkolaków z dowcipu Pana Daukszewicza w „Szkle Kontaktowym”, który przypomniałem we wcześniejszym wpisie i zapytajmy tych maluchów, rywalizujących o ważność pracy swoich mam,

Kim chcieliby zostać, gdy dorosną: pośrednikiem czy rolnikiem, wytwórcą czy producentem a może podmiotem realizującym Narodowy Cel Wskaźnikowy ?

Ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o biokomponentach i biopaliw ciekłych wprowadziła właśnie takich pięć podmiotów, których pracę postanowiła regulować ustawowo, według zasad, do których, delikatnie mówiąc, mam pewne zastrzeżenia.
Wszystkie te podmioty zostały zdefiniowane na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, wyjątkiem jest rolnik działający na podstawie ustawy o podatku rolnym i podatku dochodowym. Dla lepszego zrozumienia załóżmy powszechną znajomość tych dokumentów i wejdźmy tylko w zapisy ustawy biopaliwowej.
Zresztą mało kto miałby problemy z wyjaśnieniem znaczenia tych słów, może jedynie co do podmiotu realizującego NCW mogą powstać małe niejasności.
Bo przecież nawet małe dziecko wie, że rolnik to ten, który sieje i zbiera, a potem próbuje sprzedać płody rolne, stojąc wiele dni w kilometrowych kolejkach przed elewatorem, cukrownią czy zakładem tłuszczowym. A jeśli już sprzeda to i tak w cenie, która nie przyniosła zysku, bo albo było za sucho i zebrał z pola mniej niż się spodziewał, albo było za mokro i tak samo, a kiedy było już z pogodą dobrze to się okazało, że inni rolnicy też mieli dobrą pogodę i powstała nadprodukcja, która zaniżyła cenę.
Ale nie, nie tak łatwo, ustawa o biokomponentach i biopaliwach takiego kogoś nie nazywa rolnikiem tylko POŚREDNIKIEM.
Rolnikiem natomiast nazywa kogoś, kto wytwarza biopaliwa ciekłe na własny użytek, które to biopaliwa spełniają wymagania jakościowe określone w przepisach ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw.
Przypomnę tylko, że wytwarzane przez rolnika biopaliwa ciekłe to zgodnie z zapisami ustawy biopaliwowej są:
- benzyny silnikowe zawierające powyżej 5 % objętościowo biokomponentów lub powyżej 15 % objętościowo eterów , lub
- olej napędowy zawierający powyżej 5 % objętościowo biokomponentów
- ester, bioetanol, biometanol, dimetyloeter, oraz czysty olej roślinny – stanowiące samoistne paliwo
- biogaz – gaz pozyskiwany z biomasy
- biowodór – wodór pozyskiwany z biomasy
- biopaliwa syntetyczne jako syntetyczne węglowodory lub mieszanki syntetycznych węglowodorów wytwarzane z biomasy i stanowiące samoistne paliwo

Aha. No to teraz już wiemy, czym w Nowej Rzeczywistości zajmuje się rolnik.
Proszę mi wierzyć, nie piszę tego, aby zniechęcać Państwa do przyjazdu na polską wieś. Nie straszę widokami instalacji do krakingu ropy naftowej czy produkcji eteru etylo-tert-butylowego lub chociażby gąszczu rurociągów łączących to wszystko ze zbiornikami surowcowymi i produktowymi w każdej zagrodzie.
Bądźmy spokojni. Ustawodawca przewidział wszystko. Wyraźnie zapisał w art. 14, że rolnik jest obowiązany spełniać jedynie następujące warunki:
- dysponować odpowiednimi urządzeniami technicznymi i obiektami budowlanymi, spełniającymi wymagania określone w szczególności w przepisach o ochronie przeciwpożarowej, sanitarnych i o ochronie środowiska, umożliwiającymi prawidłowe wytwarzanie biopaliw ciekłych
- posiadać zezwolenia na prowadzenie składu podatkowego
Jeśli jednak myślicie Państwo, że spędzając uroczo wczasy pod gruszą, będziecie mogli zaopatrzyć się w inne produkty niż świeże jajka i mleko prosto od krowy, np. tankowanie do pełna Waszych samochodów i to zarówno z silnikiem o zapłonie samoczynnym jak i iskrowym, to muszę uprzedzić, że się nie da. Nawet jeśli auta posiadają instalację gazową. Nie będzie też można zatankować wodoru do Państwa silników serii Hydrogen, o nie . Co najwyżej będzie Wam wolno oglądać w ramach wypoczynku agroturystycznego jak gospodarz tankuje takim paliwem np. swój Ursus C 330. I nawet radzę nie namawiać do sprzedaży, każdy rolnik bowiem wie, że art.21 ustawy o biopaliwach zabrania mu sprzedawania lub zbywania w innej formie biopaliw ciekłych.
Muszę się jednak przyznać, że przy zbywaniu w innej formie biopaliw ciekłych zapaliła mi się kontrolnie lampka. Bo istnieje pewna szansa. Można dokonać drobnej „falandyzacji ustawy” przynajmniej w jednym, przyznaję dość ciekawym zwłaszcza na urlopie, zakresie.
Skoro rolnik może produkować biopaliwa ciekłe stanowiące samoistne paliwo, a takim jest bioetanol – alkohol etylowy wytwarzany z biomasy czyli substancji pochodzenia roślinnego, to może w ramach kontroli produkcyjnej... coś się da wspólnie z rolnikiem przetestować. Czy zabraknie? Bez obawy. Rolnik może tego wyprodukować 100 litrów na ha. A średnia gospodarstw to kilkanaście hektarów. Spokojnie wystarczy na cały urlop, a nawet dla kolejnych letników...
Poznaliśmy dopiero dwa podmioty z pięciu, trudno więc dokonać wyboru.

Przybliżenie następnych, w kolejnym wpisie. Zapraszam.

Komentarze (1)
Sprawozdawczość biokomponentów i biopaliw
 Oceń wpis
   

„No chyba żadne biuro nie ma tak rozwiniętej sprawozdawczości, ja właśnie teraz... przygotowuję nowy załącznik do sprawozdania numer 112...be... i robię to szczerze,... zupełnie szczerze. Kacperski..., słowo,... ja tak lubię te nasze sprawozdania,... dlaczego ja miałbym udawać, co?” pyta ze łzami w oczach Jan Piszczyk w „Zezowatym szczęściu”

15 maja upłynął termin składania sprawozdań kwartalnych dotyczących rynku biokomponentów i biopaliw.

Oczywiście ten dzień zasłynął z całkiem innych dokumentów, których składanie było uzależnione od włączenia drukarki, bądź jej niewłączenia. Ale o tym nie będę pisał z oczywistych względów. Najlepszy komentarz całej tej kwestii usłyszałem w Szkle Kontaktowym, gdzie pan Daukszewicz opowiedział dowcip o przedszkolakach chwalących się swoimi mamami pracującymi w IPN-ie. Wygrała ta, która mimo że nie ma wykształcenia historycznego, siedzi w pokoju w którym jest ksero. No i tyle na ten temat.

Nic więc dziwnego, że w świetle takich wydarzeń sprawozdawczość biopaliw przeszła bez echa. Warto jednak poświęcić jej kilka zdań.
Bo oto wytwórcy biokomponentów i producenci paliw i biopaliw zobowiązani zostali, zapisami obowiązującej Ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, do przedstawienia danych dotyczących ich działalności w pierwszym kwartale br.
Rolnicy wytwarzający biopaliwa ciekłe na własne potrzeby mają jeszcze na to dużo czasu i to nie dlatego, że żaden z nich dotychczas nie wytworzył biokomponentów, ale dlatego, że zapisy ustawy dają rolnikowi cały rok jako okres rozliczeniowy.
Przyjrzyjmy się bliżej sprawozdawczości biopaliw i biokomponentów.
Wspomniana ustawa poświęca temu tematowi cały szósty rozdział a w nim trzy rozbudowane artykuły zapisane na dwóch stronach.

Ale najpierw kilka zdań wspomnień.
Sprawozdawczość biokomponentów wprowadziła już wcześniejsza ustawa z 2003 r. dotycząca biopaliw, to ta która rodziła się w bólach opisanych we wcześniejszym moim wpisie.
Przy jej pisaniu zdecydowano się zawrzeć zasady sprawozdawczości tylko w jednym artykule.
Mimo tego sprawozdawczość wymagana ustawą z 2003 r. nie miała łatwo.
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie bardzo wiedziano, czy wobec zawetowania kilku zapisów ustawy należy zbierać dane o produkcji biokomponentów, czy też nie.
Urząd Regulacji Energetyki stanął na stanowisku,że nie trzeba , natomiast Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uważało, że na wszelki wypadek tak.

Ale po kolei:
- od 1 stycznia 2004 r. zaczyna obowiązywać Ustawa z dnia 2 października 2003 r.
o biokomponentach stosowanych w paliwach ciekłych i biopaliwach ciekłych
- wyrokiem z dnia 21 kwietnia 2004 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją RP trzech artykułów
- 15 maja 2004 r. mija termin składania sprawozdań do URE i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zgodnie z zamieszczonymi na stronach internetowych druków sprawozdań, wytwórcy i producenci wysyłają niezbędne dane
- 18 czerwca 2004 r. Urząd Regulacji Energetyki przedstawił na swojej stronie internetowej oficjalne stanowisko, z którego wynika że nie oczekuje danych od producentów i wytwórców

No i za rok 2004 mamy dane tylko w Ministerstwie Rolnictwa. Za to już od 2005 URE powróciło do sprawozdawczości, pytając wytwórców o ich możliwości produkcyjne oraz o ilości sprzedaży tzw. krajowej i eksportowej. Dzięki temu możemy dowiedzieć się z internetowej strony www.ure.gov.pl , ile wytworzono i ile sprzedano bioetanolu i bioestrów w 2005 i 2006 roku. Ministerstwo Rolnictwa, mimo że zainteresowane było dokładniejszymi danymi: komu i ile łącznie z podaniem nie tylko nazwy a nawet regonu firmy nabywającej biokomponenty w tym również kontrahentów zagranicznych, nie umieszczało na swoich stronach zbiorczych informacji.
Zresztą może i dobrze bo na mój nos poprawność przedstawionych danych jest lekko niezgodna z rzeczywistością i to nie dlatego, że ktoś wykazał złą wolę, aby podawać nieprawdziwe dane. Problem jest dużo bardziej prozaiczny. Wynika on z zastosowania prawideł chemiczno-matematycznych.
W handlu bioetanolem stosuje się dane w oparciu o ilości podane w litrach 100 % bioetanolu w 20
°C, natomiast dane zbierane przez URE i MRiRW dotyczyły bioetanolu podawane w tonach w 15 °C. Jeżeli nie zostanie zachowana należyta staranność w przeliczaniu to w podawanych przez wytwórców danych łatwo o pewne odchylenia.
Poza tym, organizując sprawozdawczość, należy wykazać się zdolnościami Jana Piszczyka, a tych chyba zabrakło instytucjom zbierającym biopaliwowe dane.
Z rządowym opracowań opartych na danych Głównego Urzędu Statystycznego, Agencji Rynku Rolnego i Ministerstwa Finansów wynika, że na polski rynek trafiła następująca ilość biokomponentów:

Rok 2005 ----- bioetanol 42,8 tys. ton ------------ bioester 17,1 tys. ton

Rok 2006 ----- bioetanol 84,3 tys. ton ------------ bioester 44,9 tys. ton

Natomiast według Urzędu Regulacji Energetyki ten sam rynek potrafił wchłonąć:

Rok 2005 ----- bioetanol 61,3 tys. ton ----------- bioester 22,1 tys. ton

Rok 2006 ----- bioetanol 93,3 tys. ton ----------- bioester 9,9 tys ton

Nie da się nie zauważyć znaczących różnic, które pewnie wynikają nie tylko z błędów przeliczeniowych. Ale przecież nie o kilka tysięcy ton chodzi, liczy się idea.
Teraz oczywiście będzie inaczej, bo teraz wszystko jest już inaczej. Prawda?

Dlatego pewnie Ustawa z 2003 roku o sprawozdawczości mówiła tylko w jednym artykule teraz natomiast sprawozdawczości poświęciło się cały rozdział a w nim trzy artykuły. No i dobrze, może będą dokładniejsze dane.
Jakiś czas przed wymaganym terminem pojawił się na internetowej stronie URE kwestionariusz,jaki należy wypełnić i przesłać zwrotnie. Kiedyś dane mieściły się na połowie strony, teraz zajmuje to osiem stron. No i dobrze, może będą dokładniejsze dane.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapisami Ustawy zostało zwolnione ze sprawozdawczości, scedowano ją na Agencję Rynku Rolnego. Tutaj niestety nie ma kwestionariusza, ale jak się dowiedziałem – „
proszę wypełnić to które jest z URE tylko zmienić adres na nasz”

OK., nie ma sprawy, przecież to te same dane a adres łatwo zmienić.

Przyjrzyjmy się wobec tego zasadom opisanym w rozdziale 6 – zasady sporządzania sprawozdawczości i tryb przedkładania sprawozdań- aktualnej Ustawy.
Są trzy grupy zobowiązane wspomnianą sprawozdawczością: wytwórcy, producenci i rolnicy.
Rolnicy, jak pisałem wyżej, nie muszą tego jeszcze robić, Ich sprawozdawczość obejmuje cały rok.
Ale już wytwórcy i producenci musza się nieźle nagimnastykować, aby wypełnić wszystkie wymagane rubryczki. Ale najważniejsze, że sprawozdawczość ruszyła.
Wszystko po to, aby zgodnie z zapisami Ustawy, ministerstwo właściwe do spraw gospodarki po otrzymaniu danych od URE i Agencji Rynku Rolnego, mam nadzieję że spójnych, mogło przetworzyć je i przedstawić zbiorczy raport roczny. Z niego natomiast będzie wynikał werdykt o realizacji bądź nie, Narodowego Celu Wskaźnikowego przez Polskę i ewentualnych konsekwencjach ze strony UE.
To nic, że tak głośnym w ostatnich miesiącach problemem biopaliw zajmowało się prawie każde ministerstwo a nawet sam Premier i dwoje Wicepremierów. To nic że z powodu biopaliw koalicja rządowa rozpadała się niemal w każdy poniedziałek.
Przecież opracowano kilka rozwiązań: nowa ustawa podatkowa, program wspierania biopaliw, dopłaty do roślin energetycznych. A to że według ekspertów nie dadzą one pożądanego efektu. No cóż „Wiecie, rozumiecie - zobaczymy.”
Na pewno do tego potrzebna jest rozbudowana sprawozdawczość, choćby dlatego żeby znowu przekonać się, że ... przecież chcieliśmy dobrze.

„Kacperski..., słowo,... ja tak lubię te nasze sprawozdania,... dlaczego ja miałbym udawać, co?”

Komentarze (0)
Kartka z historii bioetanolu w Polsce
 Oceń wpis
   

Jeszcze jedna kartka z historii bioetanolu w Polsce.

Początki stosowania bioetanolu w Polsce sięgają lat dwudziestych minionego wieku. Na terytorium ówczesnej Polski znajdowało się około 1400 gorzelni rolniczych produkujących spirytus. W ogólnej masie wyprodukowanego spirytusu część przeznaczona do celów niekonsumpcyjnych, tzn do wkomponowania do mieszanek paliwowych,stanowiła od ok. 20 % w 1928 roku do ok. 50% w 1938 roku. Ciekawostką niech będzie fakt, iż w kampanii gorzelnianej 1938/39 roku zastosowano w paliwach w Polsce aż 22,6 mln litrów bioetanolu. Jest to połowa tego, co użyto w produkcji benzyn w 2000 roku (!), a przecież ilość silników spalinowych jest wręcz nieporównywalna.

Komentarze (0)
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
 Oceń wpis
   
Dość długo nie pisałem.
Był czas świąt, jakoś tak spokojnie i cicho się zrobiło. Niestety, to co miłe szybko mija.

Za sprawą naszych polityków powróciło wiele spraw, w tym oczywiście sprawa biopaliw.

Postaram się w kolejnych wpisach skomentować najważniejsze z nich.

Zacznę niejako od końca, zwłaszcza , że poza ministrem rolnictwa będącym z pewnego ugrupowania, które z regularnością dwóch tygodni – wychodzi z koalicji, również PSL uaktywniło się na tej płaszczyźnie.
No i czym można przebić wcześniejsze działania konkurencyjnej partii chłopskiej ??? – 19 kwietnia PAP donosi – PSL: rozporządzenie ws. biopaliw do prokuratury.
Czytamy dalej – Klub PSL złożył do prokuratora generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wicepremier, minister finansów Zytę Gilowską w związku z grudniowym rozporządzeniem dotyczącym biopaliw - poinformował poseł PSL Marek Sawicki.
Oczywiście wiadomo o jakie rozporządzenie chodzi – to, które „zabiło rozwój biopaliw” według jednych lub jest „realizacją wymagań UE” dla innych. Pisałem o tym wcześniej – Narodowy Cel Wskaźnikowy a nie ulgi w akcyzie-.
Wrócę jeszcze do tego, a tymczasem poznajmy uzasadnienie Posła Marka Sawickiego.
Czytamy dalej: Według Sawickiego, wokół biopaliw w Polsce od lat mają miejsce – dziwne , do dziś niewyjaśnione zdarzenia-. Jak mówił, chodzi o weto do ustawy o biopaliwach z 2003 roku ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz nieudaną próbę odrzucenia tego weta przez Sejm. Druga ustawa o biopaliwach trafia do kosza, za sprawą marszałka Sejmu Marka Borowskiego. Mówi dalej Poseł Sawicki. Przypomniał również , że sprawa tej ustawy była badana, na wniosek Borowskiego, przez prokuraturę. Sprawa została umorzona.
Pan Poseł mówił dalej – trzecią z kolei ustawę, przyjętą przez Sejm w 2003 r. zakwestionował jako niezgodną z konstytucją i prawem unijnym Trybunał Konstytucyjny, mimo że podobny zapis obowiązywał w Niemczech –
moim zdaniem chyba niezupełnie Panie Pośle. Ale czytamy dalej w informacji PAP, Pan Poseł Marek Sawicki o rozporządzeniu Pani Minister Finansów mówi dalej – warto, żeby prokurator generalny choć w tej jednej sprawie zbadał sprawę, bo trudno przypuszczać, by ten niefortunny ciąg zdarzeń był tylko przypadkowy i był tylko wynikiem nieudolności legislacyjnej parlamentu poprzedniej i tej kadencji.


Dzisiaj oglądałem w TVP Kultura „Zezowate szczęście” z niezapomnianą rolą Jana Kobieli i tak mi się jakoś skojarzyło to zezowate szczęście z wprowadzaniem biopaliw w Polsce.

Pan Poseł zadaje kilka pytań, ale pewnie są to pytania retoryczne, bo przecież wie bardzo dobrze, jak się to odbywa i jak się odbywało w 2002 i 2003 roku.
Poniżej, dla Państwa wiedzy, moich wiernych czytelników, (panie Szymonie ma Pan rację, ale to nie ja chciałem, aby fotel ministra rolnictwa został w taki sposób zajęty)
przedstawiam artykuł z Rzeczpospolitej, który opisuje te czasy i wydarzenia, o które dzisiaj pyta Pan Poseł.




RZECZPOSPOLITA

18.12.02 Nr 294

Wojna o biopaliwa, czyli lobbing po polsku

RYS. ANDRZEJ KRAUZE
MICHAŁ MAJEWSKI , PAWEŁ RESZKA
W czwartek, 21 listopada zadzwonił do nas lobbysta: - Mam ciekawe ekspertyzy, wynika z nich, że po wprowadzeniu ustawy o biopaliwach będą się psuły silniki w samochodach. Właśnie chcą ją przepchnąć w parlamencie. Zadzwonię jeszcze. Telefon po dwóch godzinach: - Sorry, ale tą sprawą zajmuje się już (tu pada nazwisko znanej redakcji i znanego dziennikarza).
Telefony były dziwne, ale zapomnieliśmy o nich. Do czasu, kiedy zauważyliśmy, że w różnych gazetach pojawiają się teksty pod tezę, którą podsuwał nam nasz rozmówca. Wtedy postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie.
Po przeczytaniu setek stron stenogramów sejmowych, po przeprowadzeniu kilkudziesięciu rozmów i analizie artykułów prasowych utwierdziliśmy się w przekonaniu, że przy okazji uchwalania ustawy o biopaliwach doszło do bezwzględnego starcia dwóch potężnych grup interesu. Chodzi o wielkie, szacowane na miliard złotych rocznie, pieniądze i podział rynku biopaliw na lata. Po jednej stronie stanęła grupa "biopaliwowców" (a więc posłowie PSL, jeden z najbogatszych Polaków Aleksander Gudzowaty oraz właściciele gorzelni, i producenci rzepaku, z którego wytwarza się biokomponent do diesla). Chodziło im o jak najszybsze wprowadzenie biokomponentów do paliw i to w dużej ilości (obowiązkowo 4,5 proc.). Po drugiej stronie gra PKN Orlen - największy producent paliw i najbogatsza firma w Polsce. Orlen spóźnił się z biopaliwowymi inwestycjami. Nie jest mu na rękę, by zarabiali na tym inni. Chce, by limit biokomponentów w paliwie był niższy (najwyżej 3 procent, na dolewanie takiej ilości pozwala koncernowi istniejąca już linia do produkcji eteru). Nieczysta walka toczyła się w Sejmie - prezes prywatnej spółki grał rolę przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, reprezentanci innych firm na posiedzeniach komisji sejmowych zgłaszali własne poprawki.
W Sejmie przegrał Orlen. I wtedy postanowił zorganizować kampanię w mediach - tak by wpłynąć na senatorów, którzy mogą poprawiać ustawę. Przedstawiciele Orlenu, w tym wiceprezes koncernu Janusz Wiśniewski, w rozmowie z nami zaprzeczali, że współpracują w tej sprawie z lobbystami. Jednak prawda wygląda inaczej.
Medialna akcja Orlenu zaczęła się od analizy 25 listopada, zamieszczonej w jednym z największych dzienników w Polsce. Dziennik pisał m.in., że rewolucja (to znaczy wprowadzenie ustawy o biopaliwach - red.) zapowiada bardzo poważne problemy dla kierowców, a forsowane normy ilości biokomponentów mogą prowadzić do niszczenia silników i urządzeń do ogrzewania mieszkań. "Aby uniknąć odpowiedzialności za naprawy silników, sprzedawcy nowych aut mogą po prostu wyłączyć je z ochrony gwarancyjnej, uzasadniając to stosowaniem przez kierowców niewłaściwego paliwa". W tekście nie było argumentów drugiej strony.

Sprawa dla reportera
Sprawą niekorzystnego dla Orlenu projektu ustawy zainteresował dziennikarza jednego z największych dzienników w Polsce Piotr Niemczyk. Niemczyk, kiedyś działacz podziemnej "Solidarności", dziennikarz, drukarz, kolporter opozycyjnej prasy. W wolnej Polsce był wysokiej rangi funkcjonariuszem UOP (1990 - 1994). Potem był właścicielem i dyrektorem firm public relations. Do życia publicznego wrócił po 1997 r. - doradzał ministrowi spraw wewnętrznych, krótko był wiceministrem gospodarki. Dziś jest sekretarzem generalnym Unii Wolności.
Do rozmowy z Piotrem Niemczykiem doszło 10 grudnia. Spotkaliśmy się w jego biurze w siedzibie Unii Wolności. Rozmowę przerywały długie momenty milczenia. Dwa razy sekretarz generalny Unii Wolności próbował zastrzec, że rozmowa jest "off the record" (czyli, że nie możemy się na nią powoływać), ale nie zgodziliśmy się na to:
- Rozmowa nie może być "off". Przyszliśmy poznać pana stanowisko wobec faktów, które znamy.
Odpowiedział na wszystkie nasze pytania.
- Czy spotkał się pan (tu nazwisko znanego redaktora działu ekonomicznego i nazwa jego gazety) i przekazał materiały Orlenu?
- Tak... (tu pada imię) jest moim znajomym. Spotkałem się z nim na prośbę moich kolegów z agencji (public relations - red.). Sam kiedyś byłem PR-owcem. Materiały dostał już z agencji.
- Pan miał go zainteresować sprawą?
- W pewnym sensie, ale on więcej wiedział o biopaliwach ode mnie. Była to przysługa, znam towarzysko prezesa tej agencji.
- Czy ta agencja to Spin Communications?
- Tak.
- My wiemy, że było inaczej. To pan spotkał się z Tomaszem Gryżewskim z Orlenu (szef doradców prezesa koncernu - red.) i to pan polecił Spin.
-... tak, powiem inaczej, Gryżewski jest moim kolegą. Chodziliśmy razem do liceum i drukowaliśmy bibułę. Zapytał, czy mogę mu pomóc, bo wycofała się agencja MDI, która miała to robić. Poleciłem mu firmę Spin.
- Jakie było zlecenie Orlenu?
- Chodziło o zmniejszenie udziału biokomponentów w paliwie z 4,5 proc. do 3 proc.
- Ile Orlen panu zapłacił?
- Ja nie dostałem pieniędzy od Orlenu.
- A Spin?
- Nie słyszałem o agencji, która pracowałaby za darmo.
Prezes Spin Piotr Płocharski nie chciał ujawnić, na jaką sumę opiewała umowa z Orlenem. Przyznał, że współpracował przy tym projekcie z Piotrem Niemczykiem.
- Za to, co zrobił Piotr do tej pory, za jego kontakty i ekspertyzy, nie dostał ani złotówki - powiedział Płocharski.
Niemczyk w trakcie rozmowy przyznał jeszcze, że agencja Spin zorganizowała w Centrum Multimedialnym Foksal konferencję dr. Andrzeja Kulczyńskiego (szef Centralnego Laboratorium Naftowego), który prezentował na niej ekspertyzę niekorzystną dla "biopaliwowców".
We wspomnianym dzienniku pojawiły się kolejne teksty, w tym komentarz i jednostronny raport o biopaliwach. W raporcie opublikowanym 5 grudnia znalazła się rubryka "Co mówią producenci aut?".
"Jak wejście w życie ustawy o biopaliwach może wpłynąć na warunki gwarancji dla nowych samochodów? Oto, co powiedzieli nam o biopaliwach producenci samochodów". Wśród innych wypowiedzi znalazła się tam opinia Adama Kołodziejczyka, prezesa Ford Distribution. Jest ona niemal co do słowa zgodna z tym, co Kołodziejczyk przesłał 25 listopada do wiceprezesa Orlenu. Orlen opinię Forda przesłał do spółki Spin 29 listopada. Spin przesłał tę opinię również do "Rzeczpospolitej", gdy poprosiliśmy o materiały dotyczące biopaliw.
Dziennikarz odpowiadając faksem na nasze pytania stwierdził, że nie otrzymał materiałów od firmy Spin (wbrew temu, co mówił nam Niemczyk). Pytany, dlaczego w jego tekstach brak opinii "drugiej strony", stwierdził: "W swoich nielicznych na tym tle (wymienia artykuły swoich kolegów z redakcji) tekstach o biopaliwach zajmowałem się przede wszystkim skutkiem zmian wprowadzonych na rynku paliwowym dla kierowców oraz dla firm motoryzacyjnych. Tryb wprowadzenia tej ustawy oraz proponowane w niej rozwiązania były zaskoczeniem dla koncernów motoryzacyjnych działających nie tylko w Polsce (...)".
Akcja medialna przyniosła efekt. Coraz częściej w parlamencie mówiło się, że po wprowadzeniu ustawy zaczną się psuć silniki samochodów. Dlatego druga strona zamierza przystąpić do kontrofensywy.
"Biopaliwowcy"` toczą rozmowy z agencją MDI. MDI działa na rynku od kilku lat. Jej prezes to Piotr Bazylko - były dziennikarz telewizyjnego "Pulsu dnia", a potem "Życia". Inni związani z nią ludzie to Piotr Wysocki, sekretarz redakcji programu "Puls dnia", kiedyś dziennikarz śledczy "Życia Warszawy" i "Życia", Rafał Kasprów - także związany z "Pulsem dnia", "Życiem", a potem "Rzeczpospolitą", wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy, oraz Maciej Gorzeliński - były dziennikarz, współautor jednego z najgłośniejszych tekstów "Gazety Wyborczej" - "Korupcja w poznańskiej policji".
MDI wymienia na stronie internetowej jako swoich klientów kilka wielkich firm m.in. KGHM. Z powodu tej umowy agencja wspomniana jest w "Raporcie otwarcia" przygotowanym przez rząd Leszka Millera. Według raportu MDI brała od koncernu miedziowego 80 tysięcy zł netto co miesiąc za stałą obsługę PR. Wśród innych dużych klientów MDI wymienia Deutsche Bank - kontrakt mówił m.in. o doradztwie w sytuacji kryzysowej związanej z przejmowaniem BIG Banku Gdańskiego. Kolejna firma to Grupa PZU - umowa m.in. o doradztwie w sytuacji kryzysowej związanej ze zmianą zarządu i prywatyzacją firmy. Klientem MDI była również Polska Agencja Prasowa. MDI doradzała PAP w sprawach prywatyzacji oraz zajmowała się "government relations", czyli dostarczała opracowania i raporty na temat PAP parlamentarzystom i przedstawicielom administracji rządowej, a także organizowała spotkania "klienta ze wskazanymi decydentami".
- Najpierw negocjowaliśmy z Orlenem, ale wycofaliśmy się z rozmów. Teraz prowadzimy rozmowy z gorzelnikami - powiedzieli nam Rafał Kasprów i Maciej Gorzeliński z MDI.
Don Brasco
Podobnie jak Orlen, tak i "biopaliwowcy" oficjalnie zaprzeczają, że mają kontakty z lobbystami.
- My się takimi metodami nie posługujemy - mówi Andrzej Śmietanko. Śmietanko jest wpływowym działaczem PSL. Doktor nauk rolniczych, zaczynał karierę w latach 80. jako kierownik PGR w Piszu. W latach 90. zrobił błyskotliwą karierę - w rządach SLD - PSL był ministrem rolnictwa, wiceszefem resortu przekształceń własnościowych oraz skarbu państwa. Po przegranych przez ludowców i lewicę wyborach w 1997 r. trafił do Kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego, gdzie został podsekretarzem stanu. Potem był krótko prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jest lotnikiem (licencja pilota III klasy), żeglarzem i myśliwym. Ma słabość do szybkiej jazdy służbowymi samochodami.
Właśnie on jest "ambasadorem" grupy biopaliwowej w parlamencie. Oficjalnie na Wiejską przychodzi jako przedstawiciel Kancelarii Prezydenta, choć nie pracuje tam od listopada zeszłego roku. Ostatnio rolę prezydenckiego ministra grał 6 grudnia na posiedzeniu Senackiej Komisji Rolnictwa.
Wszedł spóźniony, ubrany w czarny półgolf i skórzaną marynarkę w tym samym kolorze. Przewodniczący komisji senator Jerzy Pieniążek (SLD - UP) przerwał na chwilę obrady, by go powitać:
- Wielki to zaszczyt dla komisji senackiej, witamy pana ministra - mówił Pieniążek. Andrzej Śmietanko był bardzo aktywny podczas obrad. Zadawał pytania, proponował rozwiązania, wchodził w polemiki.
Odwiedziliśmy Śmietankę w jego nowym miejscu pracy. Rozmawiamy w pachnącym świeżością biurze firmy Brasco, której prezesem został w maju. Spółka będzie jednym z najważniejszych graczy na rynku biopaliw. Właścicielem Brasco jest Aleksander Gudzowaty, który właśnie traci ogromne kontrakty na sprowadzanie rosyjskiego gazu do Polski.
Brasco wyprzedziło konkurentów m.in. z Orlenu i już jest doskonale przygotowane do produkowania biopaliw. Spółka Gudzowatego dostała od Ministerstwa Skarbu wyłączność w negocjacjach na prywatyzację warszawskich Zakładów Przemysłu Tłuszczowego (tam mogą być produkowane estry, czyli biokomponent dolewany do diesla, wytwarzany z rzepaku)). Brasco kupiło też Przedsiębiorstwo Przemysłu Fermentacyjnego Akwawit w Lesznie (potentat w produkcji bioetanolu), a także wrocławską wytwórnię wódek Wratislavia (spirytus odwodniony). Gudzowaty chce za kilka lat kontrolować 10 proc. rynku estrów rzepakowych i 20 proc. produkcji spirytusu odwodnionego. Niedługo po przyjściu do Gudzowatego Śmietanko został pierwszym gorzelnikiem w kraju. Wybrano go na szefa Krajowej Rady Gorzelnictwa. - Autorytet pana Gudzowatego i Śmietanki bardzo nam pomaga. Sporo się ruszyło, odkąd pan Śmietanko jest u nas - opowiadali nam Jarosław Michałowski i Leszek Jarosz z Krajowej Rady Gorzelnictwa i Produkcji Biopaliw.
- Dlaczego na posiedzeniach sejmowych komisji występuje pan jako przedstawiciel prezydenta? W Kancelarii powiedziano nam, że pan od roku nie pracuje dla Aleksandra Kwaśniewskiego.
Prezes Śmietanko nie traci rezonu. Z uśmiechem pokazuje legitymację w czarnej okładce. Jest w niej napisane, że Śmietanko szefuje Społecznemu Zespołowi Konsultacyjnemu Prezydenta RP ds. Rolnictwa.
- Marek Gdula, szef doradców prezydenta, wie o tym. Nie ma nic przeciwko temu - dodaje.
Zapytaliśmy przewodniczącego Senackiej Komisji Rolnictwa Jerzego Pieniążka, czy nie widzi niezręczności w tym, że prezes Brasco występuje w roli przedstawiciela Kancelarii Prezydenta?
- Zaprosił go senator Krzysztof Wawrzyniec Borkowski (PSL). Dwuznaczność tej sytuacji jest dla mnie oczywista. Nie mogłem jednak nic na to poradzić, bo Śmietanko jest społecznym doradcą prezydenta. Ciekawe, że chciałem też zaprosić prof. Katarzynę Duczkowską-Małysz (oficjalny doradca prezydenta ds. rolnictwa), ale nie przyszła. Prezentowała inne stanowisko niż pan Śmietanko. Prosiła, żebyśmy wysłuchali wszystkich, pracowali spokojnie i podjęli niezależną decyzję - mówi Pieniążek.
Szło jak po maśle
Między innymi dzięki obrotności Śmietanki prace nad ustawą o biopaliwach szły w Sejmie jak po maśle. Tym bardziej że miał innych sprzymierzeńców. W Sejmie wspierał go reprezentant Krajowego Związku Producentów i Technologów Gorzelnictwa Hubert Jagieliński, syn posła i byłego ministra rolnictwa Romana Jagielińskiego.
Ważnym graczem, obecnym na niemal wszystkich posiedzeniach komisji sejmowych był Mariusz Olejnik, prezes mieszczącego się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku (25 proc. produkcji).
Prywatnie Olejnik jest największym producentem rzepaku w kraju i ze swoim zrzeszeniem oraz kapitałem francuskim chce robić biopaliwowe interesy (od skupu rzepaku do produkcji estru rzepakowego).
Zrzeszenie o ustawę zabiegało od dawna - zorganizowało nawet wyjazd szkoleniowy dla pracowników Ministerstwa Rolnictwa, żeby urzędnicy zobaczyli, jak sprawy biopaliw mają się we Francji.
W resorcie rolnictwa za projekt biopaliwowy odpowiada wiceminister Kazimierz Gutowski. Prywatnie właściciel jednej gorzelni i dzierżawca kolejnej. Gorzelnie mają także parlamentarzyści. Na przykład Wojciech Mojzesowicz, Stanisław Łyżwiński, Henryk Stokłosa czy Ryszard Bonda.
Uważnie losom projektu przygląda się poseł PSL Zbigniew Komorowski, potentat na rynku rolnym, jeden z najbogatszych Polaków, m.in. właściciel Bakomy. Jego majątek wycenia się na 400 milionów złotych. Jak Komorowski chce zarobić na całym interesie? "Rzeczpospolita" weszła w posiadanie umowy, którą firma Komorowskiego rozsyła do rolników. Zobowiązuje się w niej do kupienia pszenicy z przyszłorocznych zbiorów pod warunkiem, że rolnik dostarczy mu również rzepak. Przelicznik Komorowskiego jest prosty. Trzy tony pszenicy plus tona rzepaku. W ten sposób poseł może stać się ważnym graczem na rynku biopaliw. To on skupuje bowiem najwięcej zbóż w Polsce - około 600 tysięcy ton pszenicy rocznie.
Na pewno na biopaliwach będzie też mógł zarobić Jerzy Starak, od lat na czele rankingów najbogatszych ludzi w Polsce, właściciel Polpharmy oraz jednej z największych wytwórni spirytusu, a także fabryki oleju i margaryny.
Na korzyść "biopaliwowców" działał fakt, że wprowadzenie ekologicznych dolewek do paliwa popierały SLD i PSL (był nawet stosowny zapis w umowie koalicyjnej). Także opozycja nie miała wątpliwości - biopaliwa miały przecież rozruszać rolnictwo, dać zarobek producentom rzepaku i gorzelnikom oraz sprawić, że spaliny będą czystsze. Wszyscy zachwycali się, że idziemy w tym samym kierunku co Unia Europejska, a nawet ją wyprzedzamy.
Teraz zarobicie
Projekt ustawy powstał w opanowanym przez PSL Ministerstwie Rolnictwa, ale wszyscy byli zadowoleni. PSL, bo mogło powiedzieć rolnikom i właścicielom podupadających gorzelni: "Teraz nareszcie zarobicie". Nie protestował SLD, choćby dlatego, że potentatem na rynku biopaliw będzie zaprzyjaźniony z tą partią Aleksander Gudzowaty. Pomysł zachwalany był także w telewizji publicznej, szczególnie w programach przeznaczonych dla rolników, będących tradycyjną strefą medialnych wpływów PSL.
W lipcu projekt ustawy przyjął rząd. Zapisano w nim, że od 1 stycznia 2003 r. do benzyny trzeba będzie dolewać przynajmniej 4,5 proc. bioetanolu (czyli odwodnionego spirytusu), a od 2006 r. będzie obowiązek dolewania do paliw minimum 5 proc. bioskładników (w tym zapisie chodziło głównie o ester wytwarzany z oleju rzepakowego, a dolewany do diesla).
Tuż przed wakacjami poselskimi trafiła ona do Sejmu. Zajmowała się nią komisja nadzwyczajna, która ma rozpatrzyć rządowe projekty zawarte w programie "Przedsiębiorczość - rozwój - praca".
Weterynarz ambasador
Właśnie w takiej sytuacji po wakacjach znalazł się Orlen. Koncern miał sporo do stracenia. Do tej pory potentaci z Płocka sami zarabiali na dolewaniu biokomponentów do paliwa. Orlen korzystał bowiem z obniżonej przez Ministerstwo Finansów akcyzy dla paliw ekologicznych. W zeszłym roku zarobił 160 milionów. W poprzednich latach znacznie więcej, bo ulga była korzystniejsza. Gdyby ustawa przeszła, Orlen zmuszony byłby do dodatkowych inwestycji w urządzenia do mieszania paliw. Pojawiłyby się także problemy techniczne przy ich magazynowaniu oraz przesyłaniu.
Jeszcze w kwietniu zwracał na to uwagę w Senacie (podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska na temat paliw ekologicznych) Czesław Bugaj z Orlenu: - (Wprowadzenie ustawy) spowoduje, że polskie rafinerie, a szczególnie PKN Orlen poniosą duże koszty i mogą się stać przedsiębiorstwami nierentownymi.
Poza tym koncern chciał sam produkować biokomponenty. Złożył nawet ofertę na akcje wrocławskiej wytwórni wódek, ale przegrał konkurencję z Gudzowatym. Nie można zapomnieć, że ustawa dzieli rynek biopaliw na lata. Komu - tak zapisano w rządowym projekcie - minister rolnictwa (a więc Jarosław Kalinowski z PSL) raz przydzieli limit na wytwarzanie biokomponentów, ten go (jeśli nie naruszy prawa) nigdy nie straci. W tej sytuacji spóźnionemu Orlenowi byłoby bardzo trudno wejść na rynek biopaliw. Koncern postanowił nie dawać za wygraną. Swoim "ambasadorem" w Sejmie uczynił lekarza weterynarii Roberta Gmyrka, od niedawna dyrektora ds. biopaliw w koncernie. Ten wykazał się dużą skutecznością, choć wcześniej zajmował się zupełnie innymi sprawami. Był wiceministrem rolnictwa, gdy resortem rządził Artur Balazs (SKL). Po odejściu z resortu pracował w Polskiej Federacji Producentów Żywności, Stowarzyszeniu Rzeźników i Wędliniarzy Rzeczypospolitej Polskiej.
Pierwszy sukces Orlenu
Polem walki między potężnymi graczami stała się sejmowa komisja nadzwyczajna. Orlen postawił sobie za cel zbicie obowiązkowej dolewki biokomponentów do paliw z 4,5 do 3 procent. Argumentacja Orlenu nieoczekiwanie przekonała przewodniczącego komisji Zbigniewa Kaniewskiego z SLD. - Byłoby dobrze nie stawiać sprawy na ostrzu noża, ponieważ na tym rynku mamy różnych partnerów. Staramy się uwzględnić w miarę możliwości zgłaszane uwagi i wnioski - twierdził 18 października Kaniewski, zgłaszając poprawkę, że dolewać trzeba tylko 3 proc. Natychmiast poparł to dyrektor Gmyrek, zabierając głos w imieniu PKN Orlen, Rafinerii Gdańskiej oraz Związku Importerów i Eksporterów Paliw. Argumentował to m.in. "bezpieczeństwem użytkowników samochodów".
Druga strona nie pozostała bierna. Głos zabrał Hubert Jagieliński, reprezentant gorzelników: "Czekamy na tę ustawę już dobrych kilka lat i jesteśmy przygotowani na zapisaną w rządowym projekcie ilość spirytusu i uruchomienie programu związanego z tą ustawą". Orlen odniósł pierwsze zwycięstwo. 3 proc. przeszło w komisji przy poparciu siedmiu posłów.
Na sytuację momentalnie zareagował poseł Marek Sawicki, odpowiedzialny za biopaliwa w Klubie PSL: "Zgłaszam wniosek mniejszości w wariancie z 4,5-procentowym udziałem bioetanolu".
Na otarcie łez poseł Sawicki, zwolennik 4,5-proc. stawki, został sprawozdawcą projektu.
Z kim ty się umawiałeś?
Kolejne poprawki - będące po myśli Orlenu - zgłaszano w drugim czytaniu ustawy, czyli podczas dyskusji na plenarnym posiedzeniu Sejmu. Zaskakujące było to, że jedną z nich zaproponował inny poseł SLD Jan Chojnacki, który wypowiadał się w imieniu swojego klubu. Oznaczało to, że SLD wprowadza poprawki sprzeczne z tym, co zaproponował w projekcie rząd.
Posłowie lewicy byli zdezorientowani. Poseł Andrzej Aumiller dociekał oburzony, na czyje życzenie wprowadzono poprawkę o 3 proc.
- Czy to jest w interesie rolnictwa, polskiej racji stanu? Na pewno nie - pytał.
Sprawozdawca projektu ustawy Marek Sawicki odparował, by kierował to pytanie do posłów swojego ugrupowania.
Wystąpienie dwóch wpływowych posłów SLD (szefa komisji Kaniewskiego i sprawozdawcy klubowego Chojnackiego) przeciw projektowi rządowemu zaskoczyło i zaniepokoiło ludowców. Usiłowali oni ustalić, czy SLD ciągle popiera rządową wersję ustawy (z 4,5 proc. biokomponentów). Na prośbę Marka Sawickiego wicepremier Kalinowski poszedł do premiera Millera dowiedzieć się, o co chodzi. Do rozmowy doszło 11 listopada - dwa dni przed głosowaniem w Sejmie.
Miller miał powiedzieć, że wersja rządowa jest ciągle aktualna. Kalinowski poinformował o ustaleniach Sawickiego. Wydawało się, że wszystko jest dogadane.
Tymczasem 12 listopada na ostatnim przed głosowaniem posiedzeniu komisji nadzwyczajnej poseł Jan Chojnacki ciągle forsował swoją poprawkę.
- Nie taka była intencja rządu - dziwił się Marek Sawicki. Jednak poprawka Chojnackiego przeszła. A to oznaczało, że umowa z poprzedniego dnia między Millerem i Kalinowskim nie została dotrzymana.
Swoje poprawki, zgodne ze stanowiskiem Orlenu, dorzucił Marek Zagórski z SKL. W rozmowie z nami poseł przyznał się do znajomości z Robertem Gmyrkiem.
Sawicki wybiegł z komisji wściekły na posłów SLD.
Relacjonuje Andrzej Śmietanko: "Sawicki zadzwonił do Kalinowskiego: - Z kim ty się umawiałeś? - zapytał".
Burza w Klubie SLD
Targi w Klubie SLD o to, jak głosować w sprawie biopaliw, trwały do samego końca. Rozmawiano o tym na posiedzeniu klubu 12 listopada. Poseł Chojnacki przekonywał kolegów, że należy obniżyć limit do 3 procent. Twierdził, że komisja nadzwyczajna zdecydowała się na kompromisowe rozwiązanie między oczekiwaniami nafciarzy a rolników. Decyzję odłożono na następny dzień. Wtedy głos zabrał poseł Kaniewski, który również usiłował przekonać posłów lewicy do głosowania przeciw temu, co zaproponował rząd. W końcu posłowie SLD zdecydowali, że popierają projekt rządowy, czyli 4,5 proc.
Przepychanki doprowadziły do tego, że głosowanie w Sejmie nad ustawą odbyło się późno w nocy.
- Proszę o zabranie głosu sprawozdawcę komisji, pana posła Marka Sawickiego - rozpoczął marszałek Borowski.
- Marek, wszystko wiemy - krzyknął ktoś z sali.
Okazało się, że posłowie rzeczywiście wszystko wiedzieli. Głosowanie odbyło się bardzo sprawnie i tak, jak chciał rząd w przedłożeniu. Za ustawą głosowało 353 posłów, przeciw 31, wstrzymało się 4.
Po tej porażce Orlen rozpoczął rozmowy z firmami lobbingowymi. Chodziło o to, by przed obradami Senatu zmienić nastawienie opinii publicznej do ustawy. Za sprawą Piotra Niemczyka - co już opisaliśmy - sprawa dotarła do jednej z największych gazet. Krytykę ustawy podchwyciły inne media. 3 grudnia inna gazeta napisała, że silniki napędzane biopaliwami będą wydalać związek podejrzewany o właściwości rakotwórcze. Pogorszy się powietrze w miastach, ponieważ spaliny będą miały nieprzyjemny octowy zapach. Paliwa będą droższe, za ich używanie możemy stracić gwarancję na samochód. Także w tym tekście nie przedstawiono racji drugiej strony.
Zażenowany senator
Piątek, południe 6 grudnia. Rozpoczyna się posiedzenie Senackiej Komisji Rolnictwa. Szefowie komisji przed posiedzeniem zdecydowali, że na salę nie mają wstępu żadni "eksperci", czytaj lobbyści. Jedynym będzie Andrzej Śmietanko, szef Brasco, ale on ma legitymację społecznego doradcy prezydenta.
- Pierwszy raz mam do czynienia z takim lobbingiem - mówi "Rz" senator Jerzy Pieniążek (SLD - UP), przewodniczący komisji. - Przed posiedzeniem zacięły się faksy w komisji, tyle nadchodziło różnych ekspertyz. Zaczęliśmy dostawać zaproszenia na różne seminaria. Pojawiły się też prośby o spotkania, zaproszenia na obiady. A przez cały rok nikt o mnie nie pamiętał. Jestem zażenowany tą sytuacją.
Konsternacja wśród senatorów nastąpiła podczas wypowiedzi reprezentantów rządu. Przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa popiera rządowy projekt ustawy, zastrzeżeń nie ma Ministerstwo Finansów. Innego zdania jest UKiE, jednak najbardziej krytyczny sąd przedstawia Wojciech Tabiś, dyrektor Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki. Mówi o ewentualnej szkodliwości biopaliw dla silników, mówi także, że ich udział nie powinien być większy niż 2,5 proc. (rząd chciał 4,5 proc.).
- To wielkie zdziwienie. Po roku pracy w rządzie, Sejmie przychodzi do nas ustawa, co do której opinie resortów dzielą się pół na pół - mówi Pieniążek.
Poseł Sawicki reaguje z wściekłością. Zarzuca dyrektorowi Tabisiowi kłamstwo: "Proszę przestać straszyć społeczeństwo. Proszę przestać kłamać razem z nafciarzami. Proszę przestać wprowadzać w błąd Sejm i Senat. Biopaliwa spełniają wszystkie normy, według przepisów europejskich można dolewać do 5 procent biopaliw".
- Jak to się ma do stanowiska rządu? Czy wie pan, jak głosował pana szef, minister gospodarki? - pytał i oskarżał lobby paliwowe o nieuczciwość.
A gdy jeden z senatorów proponował, by to Rada Ministrów ustalała limit bioskładników w paliwach, Sawicki odparował:
- To zły pomysł. Trudniej lobbować 460 posłów, czy 100 senatorów niż 15 członków rządu.
Senator Pieniążek jeszcze raz się zdziwił: - Ministerstwo Gospodarki mówi 2,5 proc., rząd chciał 4,5 proc., komisja sejmowa 3 proc., a Sejm 4,5. Co robić?
***
W piątek, 13 grudnia 2002r. Senat zmniejszył udział biokomponentów w paliwie z 4,5 do 3,5 proc. - co jest kompromisem między żądaniami obu grup interesów. Według senatorów ustawa powinna obowiązywać dopiero od lipca 2003 r. Gdyby poprawki Senatu przeszły, klienci na stacjach mogliby kupować także paliwo bez biododatków, co działa przeciw lobby biopaliwowemu. Na trwającym właśnie posiedzeniu poprawkami Senatu zajmie się Sejm. Do ich odrzucenia potrzeba bezwzględnej większości głosów, w obecności co najmniej połowy z 460 posłów. Do redakcji przychodzą już nowe materiały od lobbystów. -

KALENDARIUM BIOPALIW
Październik 2001 r. - biopaliwa zostają zapisane w umowie koalicyjnej SLD - PSL
Marzec 2002 r. - Ministerstwo Rolnictwa kończy prace nad projektem ustawy o biopaliwach.
2 lipca - projekt przyjmuje rząd i kieruje go do Sejmu. Zgodnie z nim od 2003 r. udział bioetanolu w benzynie ma być na poziomie 4,5 proc. Od 2006 r. liczba biokomponentów we wszystkich paliwach (a więc i w ropie) ma wynieść nie mniej niż 5 proc. Projekt trafia do komisji nadzwyczajnej, która rozpatruje rządowe projekty zawarte w programie "Przedsiębiorczość - rozwój - praca".
18 października - przewodniczący komisji nadzwyczajnej Zbigniew Kaniewski z SLD nieoczekiwanie zgłasza poprawkę korzystną dla Orlenu. Chce, by dolewać nie 4,5 proc., lecz 3 proc. biokomponentów do paliwa. Komisja przyjmuje poprawkę. Poseł Marek Sawicki (PSL) zgłasza wniosek mniejszości korzystny dla lobby biopaliwowego.
29 października - drugie czytanie w Sejmie. Kolejne poprawki zmieniające ustawę na niekorzyść lobby biopaliwowego, niektóre zgłaszają posłowie SLD. PSL zaniepokojone usiłuje się dowiedzieć, czy Sojusz popiera jeszcze rządowy projekt ustawy.
11 listopada - rozmowa Jarosława Kalinowskiego z Leszkiem Millerem. Premier mówi, że projekt rządowy ciągle obowiązuje.
12 - 13 listopada - burza w Klubie SLD, który dyskutuje, czy poprzeć 3, czy 4,5 proc. Zwycięża jednak wersja rządowa, czyli 4,5 proc.
13 listopada - w Sejmie przechodzi ustawa w wersji rządowej, korzystnej dla "biopaliwowców". Za głosowało 353 posłów, przeciw 31, wstrzymało się 4.
Około 20 listopada - Orlen rozpoczyna rozmowy z lobbystami.
25 listopada - pierwszy tekst przestrzegający, że dolewanie biopaliw może nam popsuć silniki w samochodach.
13 grudnia - Senat zmniejszył udział biokomponentów w paliwie z 4,5 do 3,5 proc. Według senatorów ustawa powinna obowiązywać dopiero od lipca 2003 r. Gdyby poprawki Senatu przeszły, klienci na stacjach mogliby kupować także paliwo bez biododatków. Za głosowało 77 senatorów, przeciwnych było 3.
17 grudnia - rozpoczęło się posiedzenie Sejmu. Posłowie zajmą się na nim biopaliwami.
Komentarze (7)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
Ankieta
Państwa zdanie na temat biopaliw
Obojętne - paliwo jak paliwo
Popieram - słuszna sprawa
Przeciw - zawracanie Wisły kijem
Nie mam zdania - za mało wiem o tym
O mnie
Sławomir Grining
Witam Państwa,
Najnowsze komentarze
2015-03-08 11:39
http://bluesol.pl:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach cz. 2
Wielka sprawa, biopaliwa. tu wszystko zależy od tego ile energii wykorzystujemy przy produkcji[...]
2015-01-14 12:31
http://bluesol.pl:
Holendrzy odlecieli … na biopaliwach.
Bardzo ciekawe, choć na razie nic nie słychać o użyciu biopaliw dla samolotów. KLM to nie male[...]
2014-12-21 15:29
http://bluesol.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
Kwestia kluczowa jest to, czy zdołamy wyprzedzić w naszych odkryciach pro-ekologicznych[...]
2014-06-26 14:54
http://hotservice.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
niesamowite jest to, że dziś też mamy mecz Niemców, tylko tym razem z USA. A czas weryfikuje[...]
2014-01-06 19:25
najlepszeprezenty.com.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
pozdrowienia :)
2013-12-23 12:58
rtvagd.net:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
:)
2013-12-22 00:34
sw-elzbieta.com:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach.
pozdrowienia :)
2013-11-26 16:34
annakalina:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
Biopaliwa jak dla mnie są zbyt nowoczesna dla takiego państwa jak Polska.
2013-10-30 15:11
http://ekotaniej.pl:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
to prawda jeden z lepszych blogów w swojej kategorii
2013-10-18 13:22
group:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
super blog
Archiwum
Rok 2012
Rok 2008
Rok 2007