„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
 Oceń wpis
   
Dość długo nie pisałem.
Był czas świąt, jakoś tak spokojnie i cicho się zrobiło. Niestety, to co miłe szybko mija.

Za sprawą naszych polityków powróciło wiele spraw, w tym oczywiście sprawa biopaliw.

Postaram się w kolejnych wpisach skomentować najważniejsze z nich.

Zacznę niejako od końca, zwłaszcza , że poza ministrem rolnictwa będącym z pewnego ugrupowania, które z regularnością dwóch tygodni – wychodzi z koalicji, również PSL uaktywniło się na tej płaszczyźnie.
No i czym można przebić wcześniejsze działania konkurencyjnej partii chłopskiej ??? – 19 kwietnia PAP donosi – PSL: rozporządzenie ws. biopaliw do prokuratury.
Czytamy dalej – Klub PSL złożył do prokuratora generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wicepremier, minister finansów Zytę Gilowską w związku z grudniowym rozporządzeniem dotyczącym biopaliw - poinformował poseł PSL Marek Sawicki.
Oczywiście wiadomo o jakie rozporządzenie chodzi – to, które „zabiło rozwój biopaliw” według jednych lub jest „realizacją wymagań UE” dla innych. Pisałem o tym wcześniej – Narodowy Cel Wskaźnikowy a nie ulgi w akcyzie-.
Wrócę jeszcze do tego, a tymczasem poznajmy uzasadnienie Posła Marka Sawickiego.
Czytamy dalej: Według Sawickiego, wokół biopaliw w Polsce od lat mają miejsce – dziwne , do dziś niewyjaśnione zdarzenia-. Jak mówił, chodzi o weto do ustawy o biopaliwach z 2003 roku ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz nieudaną próbę odrzucenia tego weta przez Sejm. Druga ustawa o biopaliwach trafia do kosza, za sprawą marszałka Sejmu Marka Borowskiego. Mówi dalej Poseł Sawicki. Przypomniał również , że sprawa tej ustawy była badana, na wniosek Borowskiego, przez prokuraturę. Sprawa została umorzona.
Pan Poseł mówił dalej – trzecią z kolei ustawę, przyjętą przez Sejm w 2003 r. zakwestionował jako niezgodną z konstytucją i prawem unijnym Trybunał Konstytucyjny, mimo że podobny zapis obowiązywał w Niemczech –
moim zdaniem chyba niezupełnie Panie Pośle. Ale czytamy dalej w informacji PAP, Pan Poseł Marek Sawicki o rozporządzeniu Pani Minister Finansów mówi dalej – warto, żeby prokurator generalny choć w tej jednej sprawie zbadał sprawę, bo trudno przypuszczać, by ten niefortunny ciąg zdarzeń był tylko przypadkowy i był tylko wynikiem nieudolności legislacyjnej parlamentu poprzedniej i tej kadencji.


Dzisiaj oglądałem w TVP Kultura „Zezowate szczęście” z niezapomnianą rolą Jana Kobieli i tak mi się jakoś skojarzyło to zezowate szczęście z wprowadzaniem biopaliw w Polsce.

Pan Poseł zadaje kilka pytań, ale pewnie są to pytania retoryczne, bo przecież wie bardzo dobrze, jak się to odbywa i jak się odbywało w 2002 i 2003 roku.
Poniżej, dla Państwa wiedzy, moich wiernych czytelników, (panie Szymonie ma Pan rację, ale to nie ja chciałem, aby fotel ministra rolnictwa został w taki sposób zajęty)
przedstawiam artykuł z Rzeczpospolitej, który opisuje te czasy i wydarzenia, o które dzisiaj pyta Pan Poseł.




RZECZPOSPOLITA

18.12.02 Nr 294

Wojna o biopaliwa, czyli lobbing po polsku

RYS. ANDRZEJ KRAUZE
MICHAŁ MAJEWSKI , PAWEŁ RESZKA
W czwartek, 21 listopada zadzwonił do nas lobbysta: - Mam ciekawe ekspertyzy, wynika z nich, że po wprowadzeniu ustawy o biopaliwach będą się psuły silniki w samochodach. Właśnie chcą ją przepchnąć w parlamencie. Zadzwonię jeszcze. Telefon po dwóch godzinach: - Sorry, ale tą sprawą zajmuje się już (tu pada nazwisko znanej redakcji i znanego dziennikarza).
Telefony były dziwne, ale zapomnieliśmy o nich. Do czasu, kiedy zauważyliśmy, że w różnych gazetach pojawiają się teksty pod tezę, którą podsuwał nam nasz rozmówca. Wtedy postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie.
Po przeczytaniu setek stron stenogramów sejmowych, po przeprowadzeniu kilkudziesięciu rozmów i analizie artykułów prasowych utwierdziliśmy się w przekonaniu, że przy okazji uchwalania ustawy o biopaliwach doszło do bezwzględnego starcia dwóch potężnych grup interesu. Chodzi o wielkie, szacowane na miliard złotych rocznie, pieniądze i podział rynku biopaliw na lata. Po jednej stronie stanęła grupa "biopaliwowców" (a więc posłowie PSL, jeden z najbogatszych Polaków Aleksander Gudzowaty oraz właściciele gorzelni, i producenci rzepaku, z którego wytwarza się biokomponent do diesla). Chodziło im o jak najszybsze wprowadzenie biokomponentów do paliw i to w dużej ilości (obowiązkowo 4,5 proc.). Po drugiej stronie gra PKN Orlen - największy producent paliw i najbogatsza firma w Polsce. Orlen spóźnił się z biopaliwowymi inwestycjami. Nie jest mu na rękę, by zarabiali na tym inni. Chce, by limit biokomponentów w paliwie był niższy (najwyżej 3 procent, na dolewanie takiej ilości pozwala koncernowi istniejąca już linia do produkcji eteru). Nieczysta walka toczyła się w Sejmie - prezes prywatnej spółki grał rolę przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, reprezentanci innych firm na posiedzeniach komisji sejmowych zgłaszali własne poprawki.
W Sejmie przegrał Orlen. I wtedy postanowił zorganizować kampanię w mediach - tak by wpłynąć na senatorów, którzy mogą poprawiać ustawę. Przedstawiciele Orlenu, w tym wiceprezes koncernu Janusz Wiśniewski, w rozmowie z nami zaprzeczali, że współpracują w tej sprawie z lobbystami. Jednak prawda wygląda inaczej.
Medialna akcja Orlenu zaczęła się od analizy 25 listopada, zamieszczonej w jednym z największych dzienników w Polsce. Dziennik pisał m.in., że rewolucja (to znaczy wprowadzenie ustawy o biopaliwach - red.) zapowiada bardzo poważne problemy dla kierowców, a forsowane normy ilości biokomponentów mogą prowadzić do niszczenia silników i urządzeń do ogrzewania mieszkań. "Aby uniknąć odpowiedzialności za naprawy silników, sprzedawcy nowych aut mogą po prostu wyłączyć je z ochrony gwarancyjnej, uzasadniając to stosowaniem przez kierowców niewłaściwego paliwa". W tekście nie było argumentów drugiej strony.

Sprawa dla reportera
Sprawą niekorzystnego dla Orlenu projektu ustawy zainteresował dziennikarza jednego z największych dzienników w Polsce Piotr Niemczyk. Niemczyk, kiedyś działacz podziemnej "Solidarności", dziennikarz, drukarz, kolporter opozycyjnej prasy. W wolnej Polsce był wysokiej rangi funkcjonariuszem UOP (1990 - 1994). Potem był właścicielem i dyrektorem firm public relations. Do życia publicznego wrócił po 1997 r. - doradzał ministrowi spraw wewnętrznych, krótko był wiceministrem gospodarki. Dziś jest sekretarzem generalnym Unii Wolności.
Do rozmowy z Piotrem Niemczykiem doszło 10 grudnia. Spotkaliśmy się w jego biurze w siedzibie Unii Wolności. Rozmowę przerywały długie momenty milczenia. Dwa razy sekretarz generalny Unii Wolności próbował zastrzec, że rozmowa jest "off the record" (czyli, że nie możemy się na nią powoływać), ale nie zgodziliśmy się na to:
- Rozmowa nie może być "off". Przyszliśmy poznać pana stanowisko wobec faktów, które znamy.
Odpowiedział na wszystkie nasze pytania.
- Czy spotkał się pan (tu nazwisko znanego redaktora działu ekonomicznego i nazwa jego gazety) i przekazał materiały Orlenu?
- Tak... (tu pada imię) jest moim znajomym. Spotkałem się z nim na prośbę moich kolegów z agencji (public relations - red.). Sam kiedyś byłem PR-owcem. Materiały dostał już z agencji.
- Pan miał go zainteresować sprawą?
- W pewnym sensie, ale on więcej wiedział o biopaliwach ode mnie. Była to przysługa, znam towarzysko prezesa tej agencji.
- Czy ta agencja to Spin Communications?
- Tak.
- My wiemy, że było inaczej. To pan spotkał się z Tomaszem Gryżewskim z Orlenu (szef doradców prezesa koncernu - red.) i to pan polecił Spin.
-... tak, powiem inaczej, Gryżewski jest moim kolegą. Chodziliśmy razem do liceum i drukowaliśmy bibułę. Zapytał, czy mogę mu pomóc, bo wycofała się agencja MDI, która miała to robić. Poleciłem mu firmę Spin.
- Jakie było zlecenie Orlenu?
- Chodziło o zmniejszenie udziału biokomponentów w paliwie z 4,5 proc. do 3 proc.
- Ile Orlen panu zapłacił?
- Ja nie dostałem pieniędzy od Orlenu.
- A Spin?
- Nie słyszałem o agencji, która pracowałaby za darmo.
Prezes Spin Piotr Płocharski nie chciał ujawnić, na jaką sumę opiewała umowa z Orlenem. Przyznał, że współpracował przy tym projekcie z Piotrem Niemczykiem.
- Za to, co zrobił Piotr do tej pory, za jego kontakty i ekspertyzy, nie dostał ani złotówki - powiedział Płocharski.
Niemczyk w trakcie rozmowy przyznał jeszcze, że agencja Spin zorganizowała w Centrum Multimedialnym Foksal konferencję dr. Andrzeja Kulczyńskiego (szef Centralnego Laboratorium Naftowego), który prezentował na niej ekspertyzę niekorzystną dla "biopaliwowców".
We wspomnianym dzienniku pojawiły się kolejne teksty, w tym komentarz i jednostronny raport o biopaliwach. W raporcie opublikowanym 5 grudnia znalazła się rubryka "Co mówią producenci aut?".
"Jak wejście w życie ustawy o biopaliwach może wpłynąć na warunki gwarancji dla nowych samochodów? Oto, co powiedzieli nam o biopaliwach producenci samochodów". Wśród innych wypowiedzi znalazła się tam opinia Adama Kołodziejczyka, prezesa Ford Distribution. Jest ona niemal co do słowa zgodna z tym, co Kołodziejczyk przesłał 25 listopada do wiceprezesa Orlenu. Orlen opinię Forda przesłał do spółki Spin 29 listopada. Spin przesłał tę opinię również do "Rzeczpospolitej", gdy poprosiliśmy o materiały dotyczące biopaliw.
Dziennikarz odpowiadając faksem na nasze pytania stwierdził, że nie otrzymał materiałów od firmy Spin (wbrew temu, co mówił nam Niemczyk). Pytany, dlaczego w jego tekstach brak opinii "drugiej strony", stwierdził: "W swoich nielicznych na tym tle (wymienia artykuły swoich kolegów z redakcji) tekstach o biopaliwach zajmowałem się przede wszystkim skutkiem zmian wprowadzonych na rynku paliwowym dla kierowców oraz dla firm motoryzacyjnych. Tryb wprowadzenia tej ustawy oraz proponowane w niej rozwiązania były zaskoczeniem dla koncernów motoryzacyjnych działających nie tylko w Polsce (...)".
Akcja medialna przyniosła efekt. Coraz częściej w parlamencie mówiło się, że po wprowadzeniu ustawy zaczną się psuć silniki samochodów. Dlatego druga strona zamierza przystąpić do kontrofensywy.
"Biopaliwowcy"` toczą rozmowy z agencją MDI. MDI działa na rynku od kilku lat. Jej prezes to Piotr Bazylko - były dziennikarz telewizyjnego "Pulsu dnia", a potem "Życia". Inni związani z nią ludzie to Piotr Wysocki, sekretarz redakcji programu "Puls dnia", kiedyś dziennikarz śledczy "Życia Warszawy" i "Życia", Rafał Kasprów - także związany z "Pulsem dnia", "Życiem", a potem "Rzeczpospolitą", wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy, oraz Maciej Gorzeliński - były dziennikarz, współautor jednego z najgłośniejszych tekstów "Gazety Wyborczej" - "Korupcja w poznańskiej policji".
MDI wymienia na stronie internetowej jako swoich klientów kilka wielkich firm m.in. KGHM. Z powodu tej umowy agencja wspomniana jest w "Raporcie otwarcia" przygotowanym przez rząd Leszka Millera. Według raportu MDI brała od koncernu miedziowego 80 tysięcy zł netto co miesiąc za stałą obsługę PR. Wśród innych dużych klientów MDI wymienia Deutsche Bank - kontrakt mówił m.in. o doradztwie w sytuacji kryzysowej związanej z przejmowaniem BIG Banku Gdańskiego. Kolejna firma to Grupa PZU - umowa m.in. o doradztwie w sytuacji kryzysowej związanej ze zmianą zarządu i prywatyzacją firmy. Klientem MDI była również Polska Agencja Prasowa. MDI doradzała PAP w sprawach prywatyzacji oraz zajmowała się "government relations", czyli dostarczała opracowania i raporty na temat PAP parlamentarzystom i przedstawicielom administracji rządowej, a także organizowała spotkania "klienta ze wskazanymi decydentami".
- Najpierw negocjowaliśmy z Orlenem, ale wycofaliśmy się z rozmów. Teraz prowadzimy rozmowy z gorzelnikami - powiedzieli nam Rafał Kasprów i Maciej Gorzeliński z MDI.
Don Brasco
Podobnie jak Orlen, tak i "biopaliwowcy" oficjalnie zaprzeczają, że mają kontakty z lobbystami.
- My się takimi metodami nie posługujemy - mówi Andrzej Śmietanko. Śmietanko jest wpływowym działaczem PSL. Doktor nauk rolniczych, zaczynał karierę w latach 80. jako kierownik PGR w Piszu. W latach 90. zrobił błyskotliwą karierę - w rządach SLD - PSL był ministrem rolnictwa, wiceszefem resortu przekształceń własnościowych oraz skarbu państwa. Po przegranych przez ludowców i lewicę wyborach w 1997 r. trafił do Kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego, gdzie został podsekretarzem stanu. Potem był krótko prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jest lotnikiem (licencja pilota III klasy), żeglarzem i myśliwym. Ma słabość do szybkiej jazdy służbowymi samochodami.
Właśnie on jest "ambasadorem" grupy biopaliwowej w parlamencie. Oficjalnie na Wiejską przychodzi jako przedstawiciel Kancelarii Prezydenta, choć nie pracuje tam od listopada zeszłego roku. Ostatnio rolę prezydenckiego ministra grał 6 grudnia na posiedzeniu Senackiej Komisji Rolnictwa.
Wszedł spóźniony, ubrany w czarny półgolf i skórzaną marynarkę w tym samym kolorze. Przewodniczący komisji senator Jerzy Pieniążek (SLD - UP) przerwał na chwilę obrady, by go powitać:
- Wielki to zaszczyt dla komisji senackiej, witamy pana ministra - mówił Pieniążek. Andrzej Śmietanko był bardzo aktywny podczas obrad. Zadawał pytania, proponował rozwiązania, wchodził w polemiki.
Odwiedziliśmy Śmietankę w jego nowym miejscu pracy. Rozmawiamy w pachnącym świeżością biurze firmy Brasco, której prezesem został w maju. Spółka będzie jednym z najważniejszych graczy na rynku biopaliw. Właścicielem Brasco jest Aleksander Gudzowaty, który właśnie traci ogromne kontrakty na sprowadzanie rosyjskiego gazu do Polski.
Brasco wyprzedziło konkurentów m.in. z Orlenu i już jest doskonale przygotowane do produkowania biopaliw. Spółka Gudzowatego dostała od Ministerstwa Skarbu wyłączność w negocjacjach na prywatyzację warszawskich Zakładów Przemysłu Tłuszczowego (tam mogą być produkowane estry, czyli biokomponent dolewany do diesla, wytwarzany z rzepaku)). Brasco kupiło też Przedsiębiorstwo Przemysłu Fermentacyjnego Akwawit w Lesznie (potentat w produkcji bioetanolu), a także wrocławską wytwórnię wódek Wratislavia (spirytus odwodniony). Gudzowaty chce za kilka lat kontrolować 10 proc. rynku estrów rzepakowych i 20 proc. produkcji spirytusu odwodnionego. Niedługo po przyjściu do Gudzowatego Śmietanko został pierwszym gorzelnikiem w kraju. Wybrano go na szefa Krajowej Rady Gorzelnictwa. - Autorytet pana Gudzowatego i Śmietanki bardzo nam pomaga. Sporo się ruszyło, odkąd pan Śmietanko jest u nas - opowiadali nam Jarosław Michałowski i Leszek Jarosz z Krajowej Rady Gorzelnictwa i Produkcji Biopaliw.
- Dlaczego na posiedzeniach sejmowych komisji występuje pan jako przedstawiciel prezydenta? W Kancelarii powiedziano nam, że pan od roku nie pracuje dla Aleksandra Kwaśniewskiego.
Prezes Śmietanko nie traci rezonu. Z uśmiechem pokazuje legitymację w czarnej okładce. Jest w niej napisane, że Śmietanko szefuje Społecznemu Zespołowi Konsultacyjnemu Prezydenta RP ds. Rolnictwa.
- Marek Gdula, szef doradców prezydenta, wie o tym. Nie ma nic przeciwko temu - dodaje.
Zapytaliśmy przewodniczącego Senackiej Komisji Rolnictwa Jerzego Pieniążka, czy nie widzi niezręczności w tym, że prezes Brasco występuje w roli przedstawiciela Kancelarii Prezydenta?
- Zaprosił go senator Krzysztof Wawrzyniec Borkowski (PSL). Dwuznaczność tej sytuacji jest dla mnie oczywista. Nie mogłem jednak nic na to poradzić, bo Śmietanko jest społecznym doradcą prezydenta. Ciekawe, że chciałem też zaprosić prof. Katarzynę Duczkowską-Małysz (oficjalny doradca prezydenta ds. rolnictwa), ale nie przyszła. Prezentowała inne stanowisko niż pan Śmietanko. Prosiła, żebyśmy wysłuchali wszystkich, pracowali spokojnie i podjęli niezależną decyzję - mówi Pieniążek.
Szło jak po maśle
Między innymi dzięki obrotności Śmietanki prace nad ustawą o biopaliwach szły w Sejmie jak po maśle. Tym bardziej że miał innych sprzymierzeńców. W Sejmie wspierał go reprezentant Krajowego Związku Producentów i Technologów Gorzelnictwa Hubert Jagieliński, syn posła i byłego ministra rolnictwa Romana Jagielińskiego.
Ważnym graczem, obecnym na niemal wszystkich posiedzeniach komisji sejmowych był Mariusz Olejnik, prezes mieszczącego się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku (25 proc. produkcji).
Prywatnie Olejnik jest największym producentem rzepaku w kraju i ze swoim zrzeszeniem oraz kapitałem francuskim chce robić biopaliwowe interesy (od skupu rzepaku do produkcji estru rzepakowego).
Zrzeszenie o ustawę zabiegało od dawna - zorganizowało nawet wyjazd szkoleniowy dla pracowników Ministerstwa Rolnictwa, żeby urzędnicy zobaczyli, jak sprawy biopaliw mają się we Francji.
W resorcie rolnictwa za projekt biopaliwowy odpowiada wiceminister Kazimierz Gutowski. Prywatnie właściciel jednej gorzelni i dzierżawca kolejnej. Gorzelnie mają także parlamentarzyści. Na przykład Wojciech Mojzesowicz, Stanisław Łyżwiński, Henryk Stokłosa czy Ryszard Bonda.
Uważnie losom projektu przygląda się poseł PSL Zbigniew Komorowski, potentat na rynku rolnym, jeden z najbogatszych Polaków, m.in. właściciel Bakomy. Jego majątek wycenia się na 400 milionów złotych. Jak Komorowski chce zarobić na całym interesie? "Rzeczpospolita" weszła w posiadanie umowy, którą firma Komorowskiego rozsyła do rolników. Zobowiązuje się w niej do kupienia pszenicy z przyszłorocznych zbiorów pod warunkiem, że rolnik dostarczy mu również rzepak. Przelicznik Komorowskiego jest prosty. Trzy tony pszenicy plus tona rzepaku. W ten sposób poseł może stać się ważnym graczem na rynku biopaliw. To on skupuje bowiem najwięcej zbóż w Polsce - około 600 tysięcy ton pszenicy rocznie.
Na pewno na biopaliwach będzie też mógł zarobić Jerzy Starak, od lat na czele rankingów najbogatszych ludzi w Polsce, właściciel Polpharmy oraz jednej z największych wytwórni spirytusu, a także fabryki oleju i margaryny.
Na korzyść "biopaliwowców" działał fakt, że wprowadzenie ekologicznych dolewek do paliwa popierały SLD i PSL (był nawet stosowny zapis w umowie koalicyjnej). Także opozycja nie miała wątpliwości - biopaliwa miały przecież rozruszać rolnictwo, dać zarobek producentom rzepaku i gorzelnikom oraz sprawić, że spaliny będą czystsze. Wszyscy zachwycali się, że idziemy w tym samym kierunku co Unia Europejska, a nawet ją wyprzedzamy.
Teraz zarobicie
Projekt ustawy powstał w opanowanym przez PSL Ministerstwie Rolnictwa, ale wszyscy byli zadowoleni. PSL, bo mogło powiedzieć rolnikom i właścicielom podupadających gorzelni: "Teraz nareszcie zarobicie". Nie protestował SLD, choćby dlatego, że potentatem na rynku biopaliw będzie zaprzyjaźniony z tą partią Aleksander Gudzowaty. Pomysł zachwalany był także w telewizji publicznej, szczególnie w programach przeznaczonych dla rolników, będących tradycyjną strefą medialnych wpływów PSL.
W lipcu projekt ustawy przyjął rząd. Zapisano w nim, że od 1 stycznia 2003 r. do benzyny trzeba będzie dolewać przynajmniej 4,5 proc. bioetanolu (czyli odwodnionego spirytusu), a od 2006 r. będzie obowiązek dolewania do paliw minimum 5 proc. bioskładników (w tym zapisie chodziło głównie o ester wytwarzany z oleju rzepakowego, a dolewany do diesla).
Tuż przed wakacjami poselskimi trafiła ona do Sejmu. Zajmowała się nią komisja nadzwyczajna, która ma rozpatrzyć rządowe projekty zawarte w programie "Przedsiębiorczość - rozwój - praca".
Weterynarz ambasador
Właśnie w takiej sytuacji po wakacjach znalazł się Orlen. Koncern miał sporo do stracenia. Do tej pory potentaci z Płocka sami zarabiali na dolewaniu biokomponentów do paliwa. Orlen korzystał bowiem z obniżonej przez Ministerstwo Finansów akcyzy dla paliw ekologicznych. W zeszłym roku zarobił 160 milionów. W poprzednich latach znacznie więcej, bo ulga była korzystniejsza. Gdyby ustawa przeszła, Orlen zmuszony byłby do dodatkowych inwestycji w urządzenia do mieszania paliw. Pojawiłyby się także problemy techniczne przy ich magazynowaniu oraz przesyłaniu.
Jeszcze w kwietniu zwracał na to uwagę w Senacie (podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska na temat paliw ekologicznych) Czesław Bugaj z Orlenu: - (Wprowadzenie ustawy) spowoduje, że polskie rafinerie, a szczególnie PKN Orlen poniosą duże koszty i mogą się stać przedsiębiorstwami nierentownymi.
Poza tym koncern chciał sam produkować biokomponenty. Złożył nawet ofertę na akcje wrocławskiej wytwórni wódek, ale przegrał konkurencję z Gudzowatym. Nie można zapomnieć, że ustawa dzieli rynek biopaliw na lata. Komu - tak zapisano w rządowym projekcie - minister rolnictwa (a więc Jarosław Kalinowski z PSL) raz przydzieli limit na wytwarzanie biokomponentów, ten go (jeśli nie naruszy prawa) nigdy nie straci. W tej sytuacji spóźnionemu Orlenowi byłoby bardzo trudno wejść na rynek biopaliw. Koncern postanowił nie dawać za wygraną. Swoim "ambasadorem" w Sejmie uczynił lekarza weterynarii Roberta Gmyrka, od niedawna dyrektora ds. biopaliw w koncernie. Ten wykazał się dużą skutecznością, choć wcześniej zajmował się zupełnie innymi sprawami. Był wiceministrem rolnictwa, gdy resortem rządził Artur Balazs (SKL). Po odejściu z resortu pracował w Polskiej Federacji Producentów Żywności, Stowarzyszeniu Rzeźników i Wędliniarzy Rzeczypospolitej Polskiej.
Pierwszy sukces Orlenu
Polem walki między potężnymi graczami stała się sejmowa komisja nadzwyczajna. Orlen postawił sobie za cel zbicie obowiązkowej dolewki biokomponentów do paliw z 4,5 do 3 procent. Argumentacja Orlenu nieoczekiwanie przekonała przewodniczącego komisji Zbigniewa Kaniewskiego z SLD. - Byłoby dobrze nie stawiać sprawy na ostrzu noża, ponieważ na tym rynku mamy różnych partnerów. Staramy się uwzględnić w miarę możliwości zgłaszane uwagi i wnioski - twierdził 18 października Kaniewski, zgłaszając poprawkę, że dolewać trzeba tylko 3 proc. Natychmiast poparł to dyrektor Gmyrek, zabierając głos w imieniu PKN Orlen, Rafinerii Gdańskiej oraz Związku Importerów i Eksporterów Paliw. Argumentował to m.in. "bezpieczeństwem użytkowników samochodów".
Druga strona nie pozostała bierna. Głos zabrał Hubert Jagieliński, reprezentant gorzelników: "Czekamy na tę ustawę już dobrych kilka lat i jesteśmy przygotowani na zapisaną w rządowym projekcie ilość spirytusu i uruchomienie programu związanego z tą ustawą". Orlen odniósł pierwsze zwycięstwo. 3 proc. przeszło w komisji przy poparciu siedmiu posłów.
Na sytuację momentalnie zareagował poseł Marek Sawicki, odpowiedzialny za biopaliwa w Klubie PSL: "Zgłaszam wniosek mniejszości w wariancie z 4,5-procentowym udziałem bioetanolu".
Na otarcie łez poseł Sawicki, zwolennik 4,5-proc. stawki, został sprawozdawcą projektu.
Z kim ty się umawiałeś?
Kolejne poprawki - będące po myśli Orlenu - zgłaszano w drugim czytaniu ustawy, czyli podczas dyskusji na plenarnym posiedzeniu Sejmu. Zaskakujące było to, że jedną z nich zaproponował inny poseł SLD Jan Chojnacki, który wypowiadał się w imieniu swojego klubu. Oznaczało to, że SLD wprowadza poprawki sprzeczne z tym, co zaproponował w projekcie rząd.
Posłowie lewicy byli zdezorientowani. Poseł Andrzej Aumiller dociekał oburzony, na czyje życzenie wprowadzono poprawkę o 3 proc.
- Czy to jest w interesie rolnictwa, polskiej racji stanu? Na pewno nie - pytał.
Sprawozdawca projektu ustawy Marek Sawicki odparował, by kierował to pytanie do posłów swojego ugrupowania.
Wystąpienie dwóch wpływowych posłów SLD (szefa komisji Kaniewskiego i sprawozdawcy klubowego Chojnackiego) przeciw projektowi rządowemu zaskoczyło i zaniepokoiło ludowców. Usiłowali oni ustalić, czy SLD ciągle popiera rządową wersję ustawy (z 4,5 proc. biokomponentów). Na prośbę Marka Sawickiego wicepremier Kalinowski poszedł do premiera Millera dowiedzieć się, o co chodzi. Do rozmowy doszło 11 listopada - dwa dni przed głosowaniem w Sejmie.
Miller miał powiedzieć, że wersja rządowa jest ciągle aktualna. Kalinowski poinformował o ustaleniach Sawickiego. Wydawało się, że wszystko jest dogadane.
Tymczasem 12 listopada na ostatnim przed głosowaniem posiedzeniu komisji nadzwyczajnej poseł Jan Chojnacki ciągle forsował swoją poprawkę.
- Nie taka była intencja rządu - dziwił się Marek Sawicki. Jednak poprawka Chojnackiego przeszła. A to oznaczało, że umowa z poprzedniego dnia między Millerem i Kalinowskim nie została dotrzymana.
Swoje poprawki, zgodne ze stanowiskiem Orlenu, dorzucił Marek Zagórski z SKL. W rozmowie z nami poseł przyznał się do znajomości z Robertem Gmyrkiem.
Sawicki wybiegł z komisji wściekły na posłów SLD.
Relacjonuje Andrzej Śmietanko: "Sawicki zadzwonił do Kalinowskiego: - Z kim ty się umawiałeś? - zapytał".
Burza w Klubie SLD
Targi w Klubie SLD o to, jak głosować w sprawie biopaliw, trwały do samego końca. Rozmawiano o tym na posiedzeniu klubu 12 listopada. Poseł Chojnacki przekonywał kolegów, że należy obniżyć limit do 3 procent. Twierdził, że komisja nadzwyczajna zdecydowała się na kompromisowe rozwiązanie między oczekiwaniami nafciarzy a rolników. Decyzję odłożono na następny dzień. Wtedy głos zabrał poseł Kaniewski, który również usiłował przekonać posłów lewicy do głosowania przeciw temu, co zaproponował rząd. W końcu posłowie SLD zdecydowali, że popierają projekt rządowy, czyli 4,5 proc.
Przepychanki doprowadziły do tego, że głosowanie w Sejmie nad ustawą odbyło się późno w nocy.
- Proszę o zabranie głosu sprawozdawcę komisji, pana posła Marka Sawickiego - rozpoczął marszałek Borowski.
- Marek, wszystko wiemy - krzyknął ktoś z sali.
Okazało się, że posłowie rzeczywiście wszystko wiedzieli. Głosowanie odbyło się bardzo sprawnie i tak, jak chciał rząd w przedłożeniu. Za ustawą głosowało 353 posłów, przeciw 31, wstrzymało się 4.
Po tej porażce Orlen rozpoczął rozmowy z firmami lobbingowymi. Chodziło o to, by przed obradami Senatu zmienić nastawienie opinii publicznej do ustawy. Za sprawą Piotra Niemczyka - co już opisaliśmy - sprawa dotarła do jednej z największych gazet. Krytykę ustawy podchwyciły inne media. 3 grudnia inna gazeta napisała, że silniki napędzane biopaliwami będą wydalać związek podejrzewany o właściwości rakotwórcze. Pogorszy się powietrze w miastach, ponieważ spaliny będą miały nieprzyjemny octowy zapach. Paliwa będą droższe, za ich używanie możemy stracić gwarancję na samochód. Także w tym tekście nie przedstawiono racji drugiej strony.
Zażenowany senator
Piątek, południe 6 grudnia. Rozpoczyna się posiedzenie Senackiej Komisji Rolnictwa. Szefowie komisji przed posiedzeniem zdecydowali, że na salę nie mają wstępu żadni "eksperci", czytaj lobbyści. Jedynym będzie Andrzej Śmietanko, szef Brasco, ale on ma legitymację społecznego doradcy prezydenta.
- Pierwszy raz mam do czynienia z takim lobbingiem - mówi "Rz" senator Jerzy Pieniążek (SLD - UP), przewodniczący komisji. - Przed posiedzeniem zacięły się faksy w komisji, tyle nadchodziło różnych ekspertyz. Zaczęliśmy dostawać zaproszenia na różne seminaria. Pojawiły się też prośby o spotkania, zaproszenia na obiady. A przez cały rok nikt o mnie nie pamiętał. Jestem zażenowany tą sytuacją.
Konsternacja wśród senatorów nastąpiła podczas wypowiedzi reprezentantów rządu. Przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa popiera rządowy projekt ustawy, zastrzeżeń nie ma Ministerstwo Finansów. Innego zdania jest UKiE, jednak najbardziej krytyczny sąd przedstawia Wojciech Tabiś, dyrektor Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki. Mówi o ewentualnej szkodliwości biopaliw dla silników, mówi także, że ich udział nie powinien być większy niż 2,5 proc. (rząd chciał 4,5 proc.).
- To wielkie zdziwienie. Po roku pracy w rządzie, Sejmie przychodzi do nas ustawa, co do której opinie resortów dzielą się pół na pół - mówi Pieniążek.
Poseł Sawicki reaguje z wściekłością. Zarzuca dyrektorowi Tabisiowi kłamstwo: "Proszę przestać straszyć społeczeństwo. Proszę przestać kłamać razem z nafciarzami. Proszę przestać wprowadzać w błąd Sejm i Senat. Biopaliwa spełniają wszystkie normy, według przepisów europejskich można dolewać do 5 procent biopaliw".
- Jak to się ma do stanowiska rządu? Czy wie pan, jak głosował pana szef, minister gospodarki? - pytał i oskarżał lobby paliwowe o nieuczciwość.
A gdy jeden z senatorów proponował, by to Rada Ministrów ustalała limit bioskładników w paliwach, Sawicki odparował:
- To zły pomysł. Trudniej lobbować 460 posłów, czy 100 senatorów niż 15 członków rządu.
Senator Pieniążek jeszcze raz się zdziwił: - Ministerstwo Gospodarki mówi 2,5 proc., rząd chciał 4,5 proc., komisja sejmowa 3 proc., a Sejm 4,5. Co robić?
***
W piątek, 13 grudnia 2002r. Senat zmniejszył udział biokomponentów w paliwie z 4,5 do 3,5 proc. - co jest kompromisem między żądaniami obu grup interesów. Według senatorów ustawa powinna obowiązywać dopiero od lipca 2003 r. Gdyby poprawki Senatu przeszły, klienci na stacjach mogliby kupować także paliwo bez biododatków, co działa przeciw lobby biopaliwowemu. Na trwającym właśnie posiedzeniu poprawkami Senatu zajmie się Sejm. Do ich odrzucenia potrzeba bezwzględnej większości głosów, w obecności co najmniej połowy z 460 posłów. Do redakcji przychodzą już nowe materiały od lobbystów. -

KALENDARIUM BIOPALIW
Październik 2001 r. - biopaliwa zostają zapisane w umowie koalicyjnej SLD - PSL
Marzec 2002 r. - Ministerstwo Rolnictwa kończy prace nad projektem ustawy o biopaliwach.
2 lipca - projekt przyjmuje rząd i kieruje go do Sejmu. Zgodnie z nim od 2003 r. udział bioetanolu w benzynie ma być na poziomie 4,5 proc. Od 2006 r. liczba biokomponentów we wszystkich paliwach (a więc i w ropie) ma wynieść nie mniej niż 5 proc. Projekt trafia do komisji nadzwyczajnej, która rozpatruje rządowe projekty zawarte w programie "Przedsiębiorczość - rozwój - praca".
18 października - przewodniczący komisji nadzwyczajnej Zbigniew Kaniewski z SLD nieoczekiwanie zgłasza poprawkę korzystną dla Orlenu. Chce, by dolewać nie 4,5 proc., lecz 3 proc. biokomponentów do paliwa. Komisja przyjmuje poprawkę. Poseł Marek Sawicki (PSL) zgłasza wniosek mniejszości korzystny dla lobby biopaliwowego.
29 października - drugie czytanie w Sejmie. Kolejne poprawki zmieniające ustawę na niekorzyść lobby biopaliwowego, niektóre zgłaszają posłowie SLD. PSL zaniepokojone usiłuje się dowiedzieć, czy Sojusz popiera jeszcze rządowy projekt ustawy.
11 listopada - rozmowa Jarosława Kalinowskiego z Leszkiem Millerem. Premier mówi, że projekt rządowy ciągle obowiązuje.
12 - 13 listopada - burza w Klubie SLD, który dyskutuje, czy poprzeć 3, czy 4,5 proc. Zwycięża jednak wersja rządowa, czyli 4,5 proc.
13 listopada - w Sejmie przechodzi ustawa w wersji rządowej, korzystnej dla "biopaliwowców". Za głosowało 353 posłów, przeciw 31, wstrzymało się 4.
Około 20 listopada - Orlen rozpoczyna rozmowy z lobbystami.
25 listopada - pierwszy tekst przestrzegający, że dolewanie biopaliw może nam popsuć silniki w samochodach.
13 grudnia - Senat zmniejszył udział biokomponentów w paliwie z 4,5 do 3,5 proc. Według senatorów ustawa powinna obowiązywać dopiero od lipca 2003 r. Gdyby poprawki Senatu przeszły, klienci na stacjach mogliby kupować także paliwo bez biododatków. Za głosowało 77 senatorów, przeciwnych było 3.
17 grudnia - rozpoczęło się posiedzenie Sejmu. Posłowie zajmą się na nim biopaliwami.
Komentarze (7)
Smutna wiadomość Kartka z historii bioetanolu w...

Komentarze

2011-05-19 05:57:19 | *.*.*.* | chwilówki bez bik
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [1]
Ach, z tymi biopaliwami to były hece jak z chwilówka bez bik. skomentuj
2011-05-23 06:43:49 | *.*.*.* | kredyty i windykacja
Albo jak z windykacją i kredytami. skomentuj
2013-09-24 21:20:48 | *.*.*.* | moj.blog
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [0]
super blog skomentuj
2013-10-04 23:01:06 | *.*.*.* | fajny
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [0]
ciesze sie ze odnalazlam tego bloga skomentuj
2013-10-09 01:12:38 | *.*.*.* | moj.blog
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [0]
fajna platforma blogowa, no i Twoj blog skomentuj
2013-11-26 16:34:41 | *.*.*.* | annakalina
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [0]
Biopaliwa jak dla mnie są zbyt nowoczesna dla takiego państwa jak Polska. skomentuj
2013-12-23 12:58:08 | *.*.*.* | rtvagd.net
Re: „Zezowate Szczęście” ..... biopaliw [0]
:) skomentuj
Ankieta
Państwa zdanie na temat biopaliw
Obojętne - paliwo jak paliwo
Popieram - słuszna sprawa
Przeciw - zawracanie Wisły kijem
Nie mam zdania - za mało wiem o tym
O mnie
Sławomir Grining
Witam Państwa,
Najnowsze komentarze
2015-03-08 11:39
http://bluesol.pl:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach cz. 2
Wielka sprawa, biopaliwa. tu wszystko zależy od tego ile energii wykorzystujemy przy produkcji[...]
2015-01-14 12:31
http://bluesol.pl:
Holendrzy odlecieli … na biopaliwach.
Bardzo ciekawe, choć na razie nic nie słychać o użyciu biopaliw dla samolotów. KLM to nie male[...]
2014-12-21 15:29
http://bluesol.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
Kwestia kluczowa jest to, czy zdołamy wyprzedzić w naszych odkryciach pro-ekologicznych[...]
2014-06-26 14:54
http://hotservice.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
niesamowite jest to, że dziś też mamy mecz Niemców, tylko tym razem z USA. A czas weryfikuje[...]
2014-01-06 19:25
najlepszeprezenty.com.pl:
Piłka leci hen wysoko, czyli biopaliwa w lotnictwie
pozdrowienia :)
2013-12-23 12:58
rtvagd.net:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
:)
2013-12-22 00:34
sw-elzbieta.com:
Ankieta, czyli medialnie o biopaliwach.
pozdrowienia :)
2013-11-26 16:34
annakalina:
„Zezowate Szczęście” ..... biopaliw
Biopaliwa jak dla mnie są zbyt nowoczesna dla takiego państwa jak Polska.
2013-10-30 15:11
http://ekotaniej.pl:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
to prawda jeden z lepszych blogów w swojej kategorii
2013-10-18 13:22
group:
„Nie chce mi się z Tobą gadać”…
super blog
Archiwum
Rok 2012
Rok 2008
Rok 2007